To byłby absurd. Tym większy, że niedopełnienie obowiązku terminowego dostarczenia ZUS ZLA powoduje obniżenie o 25 proc. wysokości zasiłku chorobowego od ósmego dnia orzeczonej niezdolności do pracy do dnia dostarczenia zaświadczenia, chyba że jego niedostarczenie nastąpiło z przyczyn niezależnych od ubezpieczonego.
A tu pracownik miałby szansę udowodnić, że jeśli zmieścił się w terminie, o czym świadczy pocztowy dowód nadania korespondencji, to nie on zawinił opóźnieniu, ale szef, który zwlekał z otworzeniem koperty.
Podobnie rzecz się ma z korespondencją elektroniczną czy faksową. Jeśli dotyczy istotnych spraw dla pracownika a dziejących się podczas jego absencji, podwładny ma pełne prawo kontaktować się z firmą. Może to dotyczyć np. korzystania z udogodnień socjalnych gwarantowanych z zakładowego funduszu socjalnego.
Za aktywność dziękujemy
Często przecież to także pracodawca dąży do kontaktu z nieobecnym, szczególnie gdy jest to osoba przełożona lub odpowiedzialna za wykonanie terminowych zadań w firmie. Korespondencja do niej nie powinna jednak wskazywać, że szef domaga się w tym czasie świadczenia przez nią pracy.
Tak samo ostro przełożony musi potraktować kontakt od podwładnych dotyczący chęci podjęcia obowiązków służbowych w okresie absencji. Często bowiem zatrudnieni podczas choroby czy urlopu macierzyńskiego zasypują firmę mejlami i telefonami, w których deklarują chęć współpracy i pomocy przy realizowanych projektach.
W trosce o dobro ubezpieczonego (aby ZUS nie zakwestionował wydanego zwolnienia lekarskiego) i własny interes pracodawca powinien powstrzymać ich przed taką aktywnością, choć ani kodeks pracy, ani inne przepisy nie zakazują pracy np. podczas urlopu macierzyńskiego.