– Dziś sadownik, jeśli chce produkować wino ze swoich owoców, musi sprostać tym samym rygorom technologiczno-produkcyjnym co duży producent. To się zmieni. Naszym celem jest wykorzystanie nadwyżek owoców na rynku – mówi Krzysztof Potocki, naczelnik Wydziału Wyrobów Winiarskich i Spirytusowych w Ministerstwie Rolnictwa. – Przy małej produkcji wina bariery biurokratyczne należy likwidować.
Projekt ustawy o wyrobie i rozlewie wyrobów winiarskich, który zakłada powrót markowych win owocowych po 50-letniej ich nieobecności na rynku, jest już po konsultacjach społecznych. Ich wynik stał się podstawą stworzenia nowej wersji projektu.
– W czasie konsultacji wiele organizacji społecznych prosiło o podniesienie limitu produkcji wina markowego, cydru, perry i miodu. Zgodziliśmy się z propozycją. [b]W myśl nowych rozwiązań sadownik będzie mógł produkować w skali roku do 5 tys. litrów markowego wina lub do 10 tys. litrów cydru albo perry, a nie tylko 750 litrów z hektara własnych upraw krzewów i owoców, jak poprzednio zakładano.[/b] To wino będzie ze świeżych owoców – tłumaczy naczelnik.
– Sadownicy szukają dodatkowych źródeł dochodu. Od paru lat ceny sprzedaży owoców są nędzne. Tak więc inicjatywa resortu rolnictwa zasługuje na poparcie. Produkcja wina markowego to szansa dla tej branży – ocenia Andrzej Kazimierczak, wiceprezes Związku Sadowników RP. Ma nadzieję, że jakość cydru i perry będzie znacznie lepsza niż win krajowej produkcji, które są dziś dostępne na rynku.
– Na pewno będzie w nich mniej chemii – tłumaczy wiceprezes. – Trzeba skorzystać z doświadczeń krajów UE, w których produkcja wina markowego idzie pełną parą.