Chodzi oczywiście o to, czym spółka będzie się zajmować. Przedmiotu tego nie trzeba określać według Polskiej Klasyfikacji Działalności, ale wielu wspólników to czyni. Bierze się to stąd, że zastosowanie PKD wymagane jest potem w procedurze wpisywania spółki do rejestru przedsiębiorców.
- wkłady wnoszone do spółki oraz ich wartość;
Wkładem do spółki może być w zasadzie wszystko, co ma jakąś wymierną wartość, w tym także osobista praca wspólników.
- sumy komandytowe poszczególnych komandytariuszy;
Suma ta jest liczbowo oznaczoną kwotą, do której za zobowiązania spółki odpowiada dany komandytariusz. Jeśli wniesie on swój wkład, staje się wolny od odpowiedzialności.
- czas trwania spółki (jeśli zostaje ona zawiązana na czas oznaczony);
Nie ma przeszkód, aby spółkę zawiązać na jakiś ustalony z góry okres. Może to być konkretna data czy określona zawczasu liczba lat. Niewykluczone jest też uzależnienie czasu istnienia spółki od jakiegoś wydarzenia – np. śmierci jednego ze wspólników, zakończenia projektu budowlanego, dla którego w ogóle powołano spółkę do życia itp. Odradzamy tu jednak pośrednie określenie, choćby odnoszenie się do nowelizacji kodeksu pracy – np. przez zastrzeżenie że spółka trwa dopóty, dopóki w święta obowiązuje zakaz pracy w placówkach handlowych. W ewentualnym procesie sądowym mogłoby to bowiem posłużyć jako argument za pozornym charakterem umowy (o czym dalej).
Aby spółka w ogóle powstała, sąd musi ją wpisać do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego. Kodeks nie rozstrzyga wprost, kto ma ją tam zgłosić. Odpowiednio stosując przepisy o spółce jawnej, można wyciągnąć wniosek, że ma do tego prawo każdy ze wspólników. Najlepiej jednak, aby uczynił to komplementariusz.
Zgłoszenie wymaga wypełnienia urzędowego formularza KRS-W1 wraz z odpowiednimi załącznikami (do pobrania w sądzie rejestrowym albo do wydrukowania z Internetu, np. pod adresem www.ms.gov.pl).
Zgłoszenie spółki komandytowej do sądu rejestrowego powinno zawierać:
- firmę, siedzibę i adres spółki,
- przedmiot działalności spółki,
- nazwiska i imiona albo firmy (nazwy) komplementariuszy oraz odrębnie nazwiska i imiona albo firmy (nazwy) komandytariuszy, a także okoliczności dotyczące ograniczenia zdolności wspólnika do czynności prawnych, jeżeli takie istnieją,
- nazwiska i imiona osób uprawnionych do reprezentowania spółki i sposób reprezentacji (a gdy komplementariusze powierzyli tylko niektórym spośród siebie prowadzenie spraw spółki – zaznaczenie tej okoliczności),- sumę komandytową.
Również wszystkie zmiany tych danych trzeba będzie zgłaszać sądowi rejestrowemu.
Do zgłoszenia wspólnicy muszą dołączyć umowę spółki oraz wzory podpisów osób uprawnionych do reprezentowania spółki. Podpisy te należy złożyć bądź to przed sędzią, bądź przed notariuszem. Co dość istotne, sądy rejestrowe nie gromadzą informacji o pełnomocnikach.
Tak samo jak w każdej innej spółce, tak i tu reprezentanci spółki komandytowej muszą dokonać odpowiednich formalności w urzędzie skarbowym i urzędzie statystycznym.
Część dokumentów w tej sprawie można złożyć jednocześnie z wnioskiem o wpis do KRS. Chodzi tu o dokumenty potrzebne do nadania spółce numeru informacji podatkowej (NIP) oraz REGON. Sąd będzie tu działał w charakterze pośrednika, przekazując właściwe dokumenty odpowiednio urzędowi skarbowemu i urzędowi statystycznemu.
Umowa spółki komandytowej wymaga dla swej ważności formy aktu notarialnego. To oznacza, że jednym z pierwszych kosztów nowej firmy będą wydatki na taksę notarialną. Jej wysokość zależy od wartości wkładów. Im wkłady do spółki będą więcej warte, tym taksa wyższa.
To samo dotyczy zresztą podatku od czynności cywilnoprawnych, który trzeba zapłacić od każdej umowy spółki komandytowej. Stawka podatku wynosi obecnie 0,5 proc. Potem trzeba będzie płacić za zmianę umowy spółki za każdym razem, gdy grono wspólników będzie się powiększać.
Co więcej, zarówno powstanie spółki, jak i każdą zmianę w składzie wspólników należy ujawnić w rejestrze przedsiębiorców. Wpis spółki kosztuje 750 zł, wpis zmiany w umowie spółki 400 zł. Zawsze trzeba też opublikować odpowiednie ogłoszenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Pierwsze kosztuje 500 zł, każde kolejne 250 zł. Jeśli zmiany te będą zdarzać się częściej, koszty mogą okazać się znaczne.
- Firma spółki nie może wprowadzać w błąd. Jest to zasada obowiązująca wszystkich przedsiębiorców.
- Jeśli spółkę komandytową tworzą same tylko osoby fizyczne, firma powinna zawierać – dokładnie tak jak w spółce jawnej – nazwisko jednego przynajmniej wspólnika. Musi to być jednak nazwisko komplementariusza, a nie komandytariusza. Sytuacja komplikuje się wówczas, gdy komplementariuszem jest osoba prawna albo osoby prawne. W takiej sytuacji firmę tej osoby (osób) koniecznie trzeba ujawnić w firmie spółki. Cały czas nie wyklucza to jednak pojawienia się w firmie nazwisk komplementariuszy. Co natomiast począć, gdy wspólnikiem w spółce komandytowej jest podmiot niebędący ani osobą fizyczną, ani prawną, mający jednak zdolność prawną – tak jak np. spółka osobowa? Do takich podmiotów kodeks cywilny przewiduje odpowiednie stosowanie przepisów o osobach prawnych. Wydaje się jednak, że przy spółce komandytowej brakuje podstawy prawnej do takiego postępowania. Dlatego firmy spółki osobowej będącej komplementariuszem nie trzeba ujawniać w firmie spółki komandytowej (choć oczywiście można to uczynić).
- Dobierając firmę spółce komandytowej, należy pamiętać również o tym, żeby nie pojawiło się w niej nazwisko komandytariusza. Jeśli tak się stanie, taki komandytariusz będzie odpowiadał za zobowiązania spółki bez ograniczenia kwotą sumy komandytowej (art. 104 § 4 k.s.h.). Zasada ta obowiązuje zresztą także dla podmiotów innych niż osoba fizyczna – z założenia przecież niemających nazwisk. Jeśli firma takiego podmiotu pojawi się w firmie spółki komandytowej, będzie on odpowiadał za zobowiązania spółki całym swoim majątkiem.