– Niedawno wymieniłam kabiny prysznicowe. Nie dlatego, że poprzednie były w złym stanie. Ich wzornictwo nie odpowiadało już dzisiejszej modzie – wyjaśnia prezes Chwałkowska prowadząca komfortowy dom agroturystyczny na Kaszubach.
Modernizacja kwater, choć dokonywana przeważnie etapami, należy do najpoważniejszych pozycji w kosztach. Praktycznie stanowi największe obciążenie dla budżetu gospodarstwa agroturystycznego.
Inwestując w podnoszenie standardu i nowoczesną technikę, nie wolno jednak zapominać, że w agroturystyce zalecane są rozwiązania proste i tanie. Jak podkreślają autorzy poradnika dostępnego na stronie internetowej Gospodarstw Gościnnych, dotyczy to nie tylko umeblowania czy wyposażenia łazienek.
Także w ogrodzie najlepiej posadzić pospolite kwiaty, od niepamiętnych czasów zdobiące wiejskie ogródki: malwy, nasturcje, lewkonie, maciejkę, rumianek. Spośród drzew najodpowiedniejsze są dęby, lipy, modrzewie, jałowce, klony i czeremchy.
Na tablicach informacyjnych, którymi oznaczone są gospodarstwa agroturystyczne, coraz częściej można dostrzec charakterystyczne słoneczka. Oznaczają one, że kwatera uzyskała oficjalną kategorię przyznawaną przez ekspertów federacji Gospodarstwa Gościnne. Może to być: standard albo jedno, dwa lub trzy słoneczka.
Poddanie się kategoryzacji to dla turystów obeznanych z agroturystyką dowód, że gospodarze dbają o jakość kwatery.
Słoneczka mogą być przyznawane wszystkim właścicielom kwater na wsi. Członkom stowarzyszeń zrzeszonych w federacji przysługuje ulga w opłacie za kategoryzację; zamiast 700 zł płacą 350 zł.
[srodtytul]Słoneczko do słoneczka[/srodtytul]
Pokój dwuosobowy w gospodarstwie, któremu przyznano jedno słoneczko, musi mieć co najmniej 10 mkw., a nie 6 mkw., jak w kategorii standard. Powinno być w nim dwuosobowe łóżko o szerokości co najmniej 140 cm (standardowo 120 cm) i szafa garderobiana.
W domu z dwoma słoneczkami pokój dwuosobowy powinien mieć już 12 mkw. i połowa pokojów musi mieć własną łazienkę. W kwaterze z trzema słoneczkami gość ma prawo do 14 mkw. w pokoju dwuosobowym. Poza tym powinien dostać do dyspozycji m.in. stół do pisania lub biurko, fotel i dwie dodatkowe żarówki.
– Słoneczko podnosi wiarygodność gospodarstwa. To nasza rekomendacja dla kwater skategoryzowanych. Ale polecamy także gospodarstwa bez kategorii, należące do stowarzyszeń zrzeszonych w federacji – wyjaśnia Bożena Chwałkowska.
Słoneczka Gospodarstw Gościnnych, czyli oficjalne potwierdzenie jakości kwatery, uzasadniają stosowanie wyższych cen. Za nocleg w najlepszych kwaterach w najatrakcyjniejszych miejscowościach płaci się 60 zł od osoby. Natomiast w standardowych pokojach i w mniej znanych okolicach stawka może być trzy razy niższa.
Specjaliści z federacji oceniają, że łączne koszty wynajmowania jednego dwuosobowego pokoju z własną łazienką – wraz z amortyzacją, ale bez zapłaty za pracę właściciela – wynoszą ok. 35 zł dziennie. Zakładając, że pokój wynajmuje się za co najmniej 60 – 70 zł, dzienny przychód wynosi 25 – 35 zł, z tym że obejmuje także wynagrodzenie za pracę.
Do tego należy doliczyć kilkanaście złotych dziennie za żywienie turystów. W sumie daje to – przy obłożeniu przez 100 dni w roku i przy pięciu pokojach (zwykle w agroturystyce przyjmuje się takie podstawowe założenia) – około 25 tys. zł rocznie. Przy większej liczbie gości (często w pokoju są trzy, cztery miejsca do spania) zyski bywają znacząco wyższe.
[ramka][b]Klucz to za mało[/b]
Jednak niewielu właścicieli kwater traktuje agroturystykę jako główne źródło utrzymania. W zasadzie satysfakcjonujące przychody zapewnia dopiero wynajem ponad dziesięciu pokojów z więcej niż 30 miejscami noclegowymi.
W praktyce w większości gospodarstw bardzo trudno o gości w każdym pokoju przez sto dni w roku. Osiągnięcie takiego wskaźnika wymaga wielkiej aktywności i inwencji.
– Już od dawna nie wystarczy zaoferować gościowi klucz do pokoju i nocleg. Właściciel kwatery musi być kucharzem, przewodnikiem i gawędziarzem. Powinien wiedzieć możliwie dużo o ciekawych miejscach w okolicy, znać miejscowe zabytki – podkreśla Andrzej Konarski, właściciel gospodarstwa agroturystycznego pod Kockiem.
W większości wiejskich kwater są dziś rowery dla gości, często też kajaki i konie, a w biblioteczce przewodniki, mapy turystyczne i publikacje o regionie. Ale i to już za mało.
Gospodarstwo Romana Glapiaka w Dźwiniaczu Dolnym pod Ustrzykami Dolnymi słynie np. ze Święta Chleba, plenerowej imprezy ściągającej 1,5 tys. turystów. Pokazom i nauce pieczenia chleba towarzyszą występy artystyczne.
– Czerpiemy też papier, a ostatnio filcujemy wełnę. To nasze własne produkty turystyczne. Dzięki nim gości u nas nigdy nie brakuje – wyjaśnia Roman Glapiak.[/ramka]
[ramka][b]Dotacje na agroprojekty[/b]
Pieniądze unijne na agroturystykę można pozyskać przede wszystkim z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich 2007 – 2013 (PROW). Można ich szukać także w regionalnych programach operacyjnych.
W PROW należy ubiegać się o dotacje z działania 3.1.1 „Różnicowanie w kierunku działalności nierolniczej”. Są to środki przeznaczone dla rolników, ich małżonków oraz domowników (osoby fizyczne ubezpieczone na podstawie [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=6463DA4A082B50B3B2A2A23A32815A95?id=263365]ustawy z 20 grudnia 1990 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników)[/link].
Pomoc można uzyskać na podjęcie lub rozwijanie działalności w zakresie m.in. usług turystycznych oraz związanych ze sportem, rekreacją i wypoczynkiem.
Działalność, której dotyczy dofinansowanie, musi być zarejestrowana w miejscowości należącej do gminy wiejskiej lub miejsko-wiejskiej (z wyłączeniem miast powyżej 5 tys. mieszkańców) albo miejskiej (z wyłączeniem miejscowości powyżej 5 tys. mieszkańców).
Inwestycje związane z budową, remontem, wyposażeniem i zagospodarowaniem nieruchomości muszą być zlokalizowane w tych miejscowościach.
Pomoc unijna to zwrot części kosztów kwalifikowanych (maksymalnie 50 proc.). Maksymalna wartość wsparcia dla jednego beneficjenta w gospodarstwie rolnym wynosi 100 tys. zł.
W programach regionalnych zasady rozdzielania dotacji na agroturystykę są różne w zależności od województwa. Zwykle pieniędzy na agroprojekty należy szukać w działaniach turystycznych danego RPO.
Przykładowo w Regionalnym Programie Operacyjnym Województwa Mazowieckiego o środki na agroprojekty można ubiegać się z działania 6.2 „Turystyka”. Dofinansowanie można otrzymać m.in. na przedsięwzięcia dotyczące budowy lub unowocześniania bazy noclegowej, gastronomicznej i rekreacyjnej dla turystów.
W woj. kujawsko-pomorskim pieniędzy należy szukać w działaniu 6.2. „Rozwój usług turystycznych i uzdrowiskowych”. Dotowane są projekty z zakresu turystyki realizowane na obszarach wiejskich, związane z tworzeniem alternatywnych źródeł zatrudnienia. Wspierana jest agroturystyka i turystyka wiejska.
Przykładowe projekty to: budowa, przebudowa i rozbudowa infrastruktury oraz obiektów o znaczeniu regionalnym lub ponadregionalnym służących rozwojowi specyficznych form turystyki, np. agroturystyki czy turystyki leśnej. Beneficjenci to m.in. samorządy i organizacje pozarządowe.
W Świętokrzyskiem środki na agroturystykę zawiera działanie 2.3. „Promocja gospodarcza i turystyczna regionu”. Chodzi m.in o promocję turystyki wiejskiej, agroturystyki i ekoturystyki.
Beneficjentami mogą być np. instytucje otoczenia biznesu, samorządy, organizacje pozarządowe. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że większość pieniędzy na turystykę w programach regionalnych została już rozdysponowana.[/ramka]
[ramka][b]Ile na start (w zł)[/b]
[b] Małe gospodarstwo agroturystyczne[/b]
- wyposażenie pięciu pokojów 30 500
- urządzenie pięciu łazienek 35 000
- wyposażenie wspólnych pomieszczeń 32 000
- rowery i kajaki 8 000
- reklama 1 500
[b]Razem 107 000[/b] [/ramka]
[ramka][b]Sto dni obłożenia[/b]
>> Właściciele kwater agroturystycznych, posiadający co najmniej 1 ha ziemi i będący płatnikami KRUS, nie płacą podatku dochodowego od tej działalności. Warunkiem jest wynajmowanie nie więcej niż pięciu pokojów we własnym budynku mieszkalnym, położonym na wsi.
Zwolnienie obejmuje również dochody z żywienia gości mieszkających w tych pokojach. Gospodarstwo agroturystyczne z większą liczbą pokojów to już firma opodatkowana na zasadach ogólnych; wymagane jest wtedy zarejestrowanie działalności gospodarczej.
>> Według autorów poradnika dostępnego w Polskiej Federacji Turystyki Wiejskiej Gospodarstwa Gościnne urządzenie i wyposażenie dwuosobowego pokoju w istniejącym budynku kosztuje prawie 6100 zł. Najwięcej trzeba wydać na łóżka materace (razem 1400 zł) oraz na szafę (900 zł).
>> Urządzenie osobnej łazienki dla jednego pokoju kosztuje ok. 7 tys. zł.
>> Istotną pozycją w kosztach są wydatki na reklamę. Na początek trzeba na ten cel przeznaczyć co najmniej 1500 zł.
>> Amortyzacja wyposażenia pokoju (w ciągu dziesięciu lat) i łazienki (15 lat) to łącznie 1070 zł rocznie. Przy założeniu, że pokój jest wynajęty przez 100 dni w roku (jest to założenie dość optymistyczne) dzienne obciążenie z tytułu amortyzacji wyniesie 10,70 zł.
>> Do wydatków na utrzymanie pokoju trzeba dodać udział w amortyzacji pomieszczeń wspólnych: altan, grilla, piaskownicy, huśtawek, mebli ogrodowych, rowerów itp. W gospodarstwie, które może przyjąć do 15 gości, oznacza to koszt co najmniej 2,5 zł od osoby, czyli 5 zł od pokoju dziennie.
>> Po doliczeniu m.in. wydatków na pranie, energię elektryczną, wodę, środki czystości, malowanie przed sezonem łączne koszty wynajmu pokoju wyniosą ok. 35 zł dziennie.
>> Ceny kwater agroturystycznych są bardzo zróżnicowane. W zależności od regionu i standardu za nocleg płaci się od 20 do 60 zł od osoby.
>> Jeśli przyjmiemy, że opłata za wynajęcie dwuosobowego pokoju wynosi 70 zł dziennie (35 zł od osoby), po odliczeniu kosztów na jednym pokoju właściciel zarobi 35 zł dziennie (jest w tym też wynagrodzenie za jego pracę).
Gdy doliczy się do tego zarobek na żywieniu turystów, dzienny zysk urośnie do 50 – 60 zł. Przy stu dniach wynajmu w ciągu roku dochód z jednego pokoju wyniesie 5 – 6 tys. zł rocznie.
Jeśli w gospodarstwie jest pięć pokojów, będzie to 25 – 30 tys. zł w ciągu roku.[/ramka]
[ramka][b]Gościom zależy na łazienkach[/b]
[b]Edyta Rowińska, współwłaścicielka gospodarstwa agroturystycznego w Strękowiźnie pod Augustowem:[/b]
Mieszkamy w leśnej osadzie nad Jeziorem Długim, w której są tylko trzy gospodarstwa. Letnicy przyjeżdżali tutaj już za czasów moich dziadków. Wiem z opowiadań, że cieszyli się, kiedy mogli pomagać w polu, na przykład przy zbiorze machorki. Drugą atrakcją była kąpiel w jeziorze.
Dziś wymagania są o wiele większe, szczególnie jeśli chodzi o standard mieszkania. Mamy dla turystów pole namiotowe i pięć pokojów w dwóch budynkach, razem 20 miejsc.
Przez parę lat inwestowaliśmy w łazienki. Od dwóch sezonów mają je wszystkie pokoje. Niektóre – w budynku, do którego musieliśmy dopiero doprowadzić kanalizację – kosztowały 20 tys. zł każda.
Na łazienkach zależy szczególnie nowym gościom. Ci stali, którzy przyjeżdżają od lat, najlepiej się czują w starych znajomych kątach i wolą, żeby za bardzo się nie zmieniały.
Co roku coś modernizujemy albo kupujemy. Ostatnio kupiliśmy nowe plastikowe łodzie dla wędkarzy.
Parę lat temu dzięki SAPARD, z którego dostaliśmy zwrot połowy kosztów, ociepliliśmy dom, zrobiliśmy nowe elewacje i remont pokojów, kupiliśmy meble i lodówki. Stale rozglądamy się za nowymi dotacjami, ale nic odpowiedniego dla nas ostatnio nie ma.
W tym roku chcemy kupić urządzenie, które umożliwi doprowadzenie oświetlenia do namiotów na polu namiotowym. W przyszłości chcielibyśmy przebudować starą oborę na salę konferencyjną i zwiększyć liczbę miejsc noclegowych. Mogłyby wtedy przyjeżdżać do nas firmy na szkolenia.
Ale i tak bez problemu osiągamy 30 proc. obłożenia miejsc w ciągu roku. Pomaga nam to, że mamy rekomendację Suwalskiej Izby Rolniczo-Turystycznej i przyznaną kategorię standard. Kategoryzacja nas nic nie kosztuje, płaci za to SIRT z pieniędzy unijnych.
Nasz słaby punkt to kiepska droga. Strękowizna leży tylko 6 km od Augustowa, ale trudno do nas dojechać i trudno trafić. Kwaterami zajmuję się głównie ja, bo mąż pracuje w Lasach Państwowych. Ale większość naszych dochodów przynosi agroturystyka.[/ramka]
[ramka][b]Tylko na kilka dni[/b]
[b]Maria Dolińska, współwłaścicielka gospodarstwa agroturystycznego w Orchówku koło Włodawy:[/b]
Za agroturystykę wzięłam się z przymusu, kiedy straciłam pracę w drugiej połowie lat 90. Mieszkamy we wsi nad samym Bugiem, 3 kilometry od Jeziora Jasnego, jednego z najbardziej znanych miejsc na Pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim. I akurat wykończyliśmy nowy, duży dom. Wielkich inwestycji nie robiliśmy. Kupiliśmy meble, wyposażenie i zaczęliśmy się reklamować przez nasze lokalne stowarzyszenie agroturystyczne.
Przez pierwszych parę lat zainteresowanie naszą ofertą było duże. Przyjeżdżali często goście z Warszawy, z dziećmi, przeważnie na dwa tygodnie albo dłużej. Zamawiali całodzienne wyżywienie. Poszukiwali ciszy i spokoju.
Od pięciu lat to się skończyło. Podejrzewam, że warszawiacy się wzbogacili i jeżdżą za granicę. A do nas przyjeżdżają goście z Rzeszowa, Lublina, Puław, Radomia i mniejszych miast z sąsiednich województw. Widać, że muszą się liczyć z pieniędzmi. Na ciszy mniej im zależy. Nie zamawiają wyżywienia. Przywożą własny prowiant. Przeważnie są u nas tylko przez weekend lub parę dni. Góra tydzień.
Ogólnie liczba gości w Orchówku (agroturystykę prowadzi tu też jedna z sąsiadek) spadła mniej więcej o połowę. Nawet to, że mamy bardzo konkurencyjne ceny, od 20 zł za nocleg, nie zmienia sytuacji.
Na szczęście mąż jest już na emeryturze i prowadzi sporą pasiekę. Ja z kolei robię i sprzedaję przetwory z warzyw, grzybów i owoców. A także sery, bo mam krowę. Tak więc radzimy sobie. A agroturystyka jakoś się kręci. W każdym razie nie dopłacamy do niej.
Zresztą byłoby mi żal wycofać się z tej działalności. Zawsze coś ciekawego się dzieje. Spotyka się nieraz bardzo fajnych ludzi. Interesujące były też szkolenia organizowane przez nasze stowarzyszenie, np. z dziedzictwa kulturowego.
Dzięki nim mogę gościom sporo opowiedzieć o okolicznych zabytkach czy atrakcjach turystycznych i doradzić im, co warto zobaczyć.[/ramka]