Wszystko za sprawą projektu nowelizacji kodeksu spółek handlowych, nad którą pracuje Ministerstwo Sprawiedliwości.
Przewiduje ona obniżenie minimalnej wysokości kapitału zakładowego dla spółek z ograniczoną odpowiedzialnością i akcyjnych. W tej pierwszej miałby on wynosić 25 tys. zł, w tej drugiej zaś 250 tys. zł. Dziś kwoty te wynoszą odpowiednio 50 i 500 tys. zł.
Dla potencjalnych przedsiębiorców byłaby to więc niewątpliwie korzystna zmiana. Inaczej niż dla wierzycieli. Kapitał zakładowy, przynajmniej teoretycznie, odgrywa bowiem rolę gwarancji, że spółka jest w ogóle wypłacalna.
Projektowane zmiany są krytykowane przez niektórych ekspertów. – Moim zdaniem to niepotrzebne. W Europie trwa dyskusja nad odejściem od kapitału zakładowego w ogóle. Obniżanie ustawowych wymogów w tym momencie wydaje się zatem półśrodkiem – mówi prof. Andrzej Szumański z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Złagodzenie wymogów kapitałowych to ważny, ale niejedyny pomysł na zmiany. Jeśli projekt stanie się prawem, kodeks spółek handlowych po raz kolejny zostanie przeorany całościową nowelizacją. Zmiany dotkną zarówno spółek kapitałowych, jak i osobowych.