Sąd Najwyższy rozpatrzył sprawę, w której firma domagała się zastosowania klauzuli rebus sic stantibus – o której mówiono przy zmianie kursu franka. Mówi, że zobowiązanie uważa się za ważne w okolicznościach jego zawarcia. W razie zasadniczej zmiany warunków klauzula daje możliwość sądowej zmiany zobowiązań wynikających z umowy lub jej rozwiązania.
Wzrósł VAT
Bolesław S., przedsiębiorca budowlany, postawił oczyszczalnię ścieków dla gminy Dominowo w Wielkopolsce. Gmina wypłaciła mu ustalone w umowie wynagrodzenie – 6,295 mln zł. Bolesław S. chciał je podwyższyć z powodu zmiany stawki VAT z 22 proc. do 23 proc. Powód domagał się różnicy – 51,6 tys. zł.
Sąd Rejonowy w Środzie Wielkopolskiej zasądził żądaną kwotę, ale Sąd Okręgowy w Poznaniu żądanie oddalił, choć co do faktów sporu nie było.
SO uznał, po pierwsze, że na podstawie klauzuli rebus sic stantibus można modyfikować jedynie istniejący stosunek, a nie zakończony kontrakt. Tymczasem powód już wykonał prace, gmina je odebrała i zapłaciła zgodnie z umową. Po drugie, SO uznał, że przedsiębiorca mógł przewidzieć zmianę stawki VAT, gdyż w Polsce dochodzi do niej często. Po trzecie, zmiana stawki o jeden punkt procentowy nie jest nadzwyczajna, to zwykłe ryzyko kontraktowe. Po czwarte, trudno mówić o stracie, jeśli powód i tak miał dochód, tyle że niższy. Można mówić jedynie o utraconych korzyściach, ale one nie są przesłanką modyfikacji umowy.
Warunki ingerencji
Sąd Najwyższy (sygnatura akt: II CSK 191/14) utrzymał wyrok SO, choć nie zgodził się z częścią poglądów.