Do Polski płyną niebezpieczne odpady z Salwadoru. Zgodził się na to Generalny Inspektorat Ochrony Środowiska.
O tym, czy śmieci mogą trafić do Polski, decyduje GIOŚ. Od tej decyzji przysługuje organizacjom społecznym odwołanie, jeżeli zgłosiły udział w postępowaniu. Gdy śmieci pochodzą spoza Unii Europejskiej, stosuje się przepisy konwencji bazylejskiej o kontroli transgranicznego przemieszczania i usuwania odpadów niebezpiecznych, której Polska jest stroną. Transport odpadów uregulowano także na poziomie unijnym. Chodzi o rozporządzenie w sprawie przemieszczania odpadów, które dotyczy także śmieci sprowadzanych z państw trzecich.
Trochę zaufania
– Wydaniu zezwolenia na transport śmieci do kraju towarzyszą żmudne procedury administracyjne, które angażują ich pierwotnego właściciela, przewoźnika oraz podmiot obsługujący instalację, która odpady utylizuje – tłumaczy mecenas Jędrzej Klatka z Kancelarii Radców Prawnych Klatka i Partnerzy. – Przetwarzanie śmieci może być działalnością gospodarczą jak każda inna – dodaje.
Więcej wywozimy
Podobnego zdania jest Anna Rynkowska, partner w kancelarii A&RT.
– W tym momencie wyobrażamy sobie pewnie, że jesteśmy traktowani jak kraj Trzeciego Świata, który przyjmuje wszystkie śmieci. Rzeczywistość jest jednak trochę inna. Instalacja do zagospodarowywania odpadów na Dolnym Śląsku jest jedną z najnowocześniejszych w Europie – mówi. – Trzeba też pamiętać, że zgodnie z przepisami transport odpadów może trafić wyłącznie do państwa, w którym można przeprowadzić proces ostatecznego odzysku – podkreśla Rynkowska.