Do Wirtualnej Kancelarii Prawa Pracy, którą prowadzi redakcja „Rz", zadzwoniła ostatnio kadrowa jednej z mazowieckich firm. Okazało się, że ma spory problem z pracownikiem nieobecnym z powodu choroby.
– Minęły 182 dni jego zwolnienia lekarskiego, więc nie podlega już ochronie przed zwolnieniem. Wiem, że pracownik był już na komisji lekarskiej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, która stwierdziła, że jest częściowo niezdolny do pracy. Nie ma jednak jeszcze decyzji, czy dostał rentę, a może świadczenie rehabilitacyjne. Wtedy ochrona przed zwolnieniem przedłużyłaby się o kolejne trzy miesiące. Co mam zrobić z tym pracownikiem? – pyta kadrowa.
Sprawę komplikuje fakt, że na zastępstwo nieobecnego został zatrudniony inny pracownik i teraz nie wiadomo, czy jego umowa nie przekształci się w bezterminową.
Kwartał niepewności
Ten przykład pokazuje, jak duże kłopoty mają pracodawcy w związku z uprawnieniami pracowników na zwolnieniach chorobowych. Choć formalnie art. 53 kodeksu pracy daje im możliwość rozstania się z takim pracownikiem po 182 dniach choroby bez wypowiedzenia, większość firm, które skorzystały z takiej możliwości, musi później płacić im odszkodowania za bezprawne zwolnienie w czasie usprawiedliwionej nieobecności w pracy. To dlatego, że ZUS czy sąd przyznaje takiemu pracownikowi świadczenie rehabilitacyjne z opóźnieniem. Wydłuża to ochronę przed zwolnieniem o kolejne trzy miesiące.
181 tys. osób