Pod koniec maja weszła w życie tzw. reforma urzędów pracy. Reforma ma zrewolucjonizować podejście publicznych służb do problemu bezrobocia. Za to firmy mogą liczyć na finansowe wsparcie – granty, bony i pożyczki, w sytuacjach, gdy zatrudniają osoby mające największe problemy ze znalezieniem pracy.
Instrumenty te są różne, w zależności od tego, do jakiej grupy zostały skierowane. Przykładowo, granty na telepracę i świadczenie aktywizacyjne mają pomóc w powrocie na rynek po dłuższej przerwie rodzicom (np. po urlopie wychowawczym) oraz opiekunom osób niepełnosprawnym.
Grant na telepracę, w wysokości 10 tys. zł, przeznaczony jest na stworzenie stanowiska, a potem zatrudnienie bezrobotnego na co najmniej 12 miesięcy na pełnym etacie. Z kolei świadczenie aktywizacyjne, także w wysokości do 10 tys. zł, może być wykorzystane na płace dla nowo zatrudnianego rodzica lub opiekuna. Wspomniane 10 tys. zł ma przez 12 miesięcy starczyć na pokrycie połowy minimalnego wynagrodzenia, resztę musi dopłacić pracodawca. Grantu na telepracę i świadczenia aktywizacyjnego nie można łączyć.
Wsparcie młodych
Przy zatrudnieniu osób młodych do 30. roku życia przewidziana jest cała gama instrumentów. Pracodawcy, którzy przyjmą do pracy młodych bezrobotnych (co oznacza najczęściej ich pierwszą pracę, czyli brak doświadczenia), mogą liczyć na zwolnienie z obowiązku opłacania za nich składek na Fundusz Pracy oraz Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Dla firm to obniżenie kosztów pracy, składki te wynoszą bowiem w sumie ok. 5 proc. wynagrodzenia brutto. Szkoda, że takie udogodnienie ma obowiązywać tylko przez pół roku.
Do tego zatrudnienie młodej osoby pociągnie za sobą możliwość skorzystania z bonu stażowego czy bonu zatrudnieniowego. Pracodawca, który zatrudnia młodą osobę na 18 miesięcy, otrzyma refundację części kosztów wynagrodzenia wraz ze składkami na ubezpieczenie społeczne. Taki bon zatrudnieniowy to także maksymalnie 10 tys. zł.