Jeśli jednak organ chciałby sprzeciwić się planowanej inwestycji, musi zmieścić się w 30-dniowym terminie. Sprzeciw wyrażony po jego upływie byłby nieskuteczny.
Wydać czy doręczyć
Problem pojawia się jednak, co należy rozumieć przez wniesienie sprzeciwu w terminie – czy organ w tym czasie musi jedynie wydać decyzje o sprzeciwie, czy także doręczyć ją inwestorowi?
Przyjęcie, że dla zachowania terminu konieczne byłoby doręczenie sprzeciwu inwestorowi, skróciłoby diametralnie czas na przeanalizowanie przez organ złożonego zgłoszenia i wniesienie ewentualnego sprzeciwu – zważywszy na czas potrzebny na doręczenie przesyłki oraz możliwość zwlekania z jej odbiorem przez adresata do 14 dni, organ musiałby wydać decyzję o sprzeciwie w niecałe dwa tygodnie. Nawet jednak wydanie decyzji w tak krótkim terminie nie gwarantowałoby skuteczności wniesienia sprzeciwu, zważywszy na ryzyko powstania opóźnień (np. z winy pracownika organu czy poczty) w jej nadaniu lub doręczeniu (awizowaniu). Takie rozwiązanie prowadziłoby de facto do pozbawienia organu rzeczywistej możliwości skutecznego wniesienia sprzeciwu.
Rozwiązanie przyznające w pełni organowi 30-dniowy termin na wydanie decyzji wiązałoby się z kolei z niepewnością po stronie inwestora czy może już zacząć realizację inwestycji, czy też, pomimo upływu omawianego terminu, powinien czekać (jak długo?) na ewentualne doręczenie decyzji o sprzeciwie.
Kompromisowym rozwiązaniem mogłoby być przyjęcie, że w omawianym terminie organ powinien wydać decyzję o wniesieniu sprzeciwu oraz nadać ją na poczcie do inwestora. Pozwoliłoby to zachować dla organu czas potrzebny na przeanalizowanie zgłoszenia i podjęcie decyzji co do ewentualnego sprzeciwu, nie przedłużając znacząco czasu oczekiwania na możliwość rozpoczęcia inwestycji (przesyłkę lub co najmniej awizo o niej inwestor powinien otrzymać kilka dni od nadania).
Robert Gorbaszewicz vel Gabrylewicz, radca prawny w kancelarii White & Case