Dzięki tej zmianie podwładni zyskali dodatkowe pół roku na skorzystanie z dawnych wakacji i to w najbardziej pożądanym okresie, czyli m.in. w letnich miesiącach.
Właściwie inne reguły dotyczące urlopów wypoczynkowych są stałe. Jednak wielu pracodawców musi zwrócić uwagę na to, czy właściwie liczą współczynnik ekwiwalentowy. Czujność jest szczególnie wskazana, gdyż wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2 października 2012 r. (K 27/11, DzU z 2012 r., poz. 1110) uchylił przepis, zgodnie z którym święto pokrywające się z dniem wolnym od pracy wynikającym z rozkładu czasu pracy w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy, nie obniżało wymiaru czasu pracy.
Uwaga na święto
Od 8 października 2012 r., czyli od daty publikacji wyroku TK, jeżeli nałoży się na siebie dzień wolny z racji przeciętnie pięciodniowego tygodnia pracy i święto, to święto obniża wymiar czasu pracy. To zaś oznacza, że za takie zdublowane w jednym dniu święto i wolne, trzeba wyznaczyć dodatkowy dzień wolny, aby zachować zasadę przeciętnie pięciodniowego tygodnia pracy. Wpływa to także na liczenie współczynnika ekwiwalentowego w tych firmach, gdzie dniem wolnym jest np. piątek. W 2013 r. żadne święto nie wypada w sobotę, w którą najczęściej pracownicy mają wolne.
Dla przypomnienia wyjaśniamy to, co zmieniło się od stycznia 2012 r. i co wpływa na obowiązki pracodawców w kolejnych latach. Tradycyjnie też przeliczamy współczynnik ekwiwalentowy.
Dłużej z zaległościami
Pracownik ma obecnie dziewięć miesięcy w kolejnym roku kalendarzowym na to, aby wyjechać na wakacje, jeśli nie zdołał tego zrobić w poprzednim roku. Zatrudnieni zyskali to dzięki zmianie art. 168 kodeksu pracy, mówiącego o najpóźniejszym wykorzystaniu urlopu zaległego, wprowadzonego w ustawie z 16 września 2011 r. o redukcji niektórych obowiązków obywateli i przedsiębiorców (DzU nr 232, poz. 1378, dalej ustawa deregulacyjna).