Przekonała się o tym spółka z. o.o. Na jej działce wycięto cztery sosny, o czym nie wiedziała. Następnie wójt gminy, na terenie której znajdowała się ta nieruchomość, nałożył na spółkę karę pieniężną w wysokości 48 tys. zł za usunięcie drzew bez zezwolenia.
Samorządowe Kolegium Odwoławcze, do którego trafiło odwołanie spółki, utrzymało w mocy decyzję wójta. Wówczas spółka wystąpiła ponownie do SKO, tym razem o stwierdzenie nieważności decyzji SKO oraz wójta. Według niej, nie można odpowiadać za coś, czego się nie zrobiło.
Trzeba było pilnować
SKO odmówiło stwierdzenia nieważności decyzji. Jej zdaniem, właściciel nieruchomości odpowiada za wycięcie drzew niezależnie od tego, czy wiedział o wycince, czy nie. Zaniechał bowiem właściwej pieczy nad rosnącymi na jego nieruchomości drzewami (art. 88 ust. 1 pkt 2 ustawy o ochronie przyrody).
Spółka złożyła więc skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego, twierdząc w niej, że wójt gminy zaniechał przeprowadzenia jakichkolwiek ustaleń, które mogłyby uzasadnić brak odpowiedzialności spółki.
Istotnym zaś dowodem w sprawie są zawiadomienia o wycince oraz wyjaśnienia anonimowej osoby. Tymczasem mógł on uzyskać informacje od osób prywatnych tylko na zasadzie przesłuchania, z udziałem strony, a takiego dowodu nie przeprowadzono.