– Nie wiem, ile osób jest w takiej sytuacji, ale z pewnością nie są to przypadki incydentalne. Sam zostałem zwolniony bezprawnie, ale nie miałbym pieniędzy na zwrot odprawy, gdybym wygrał z pracodawcą proces o przywrócenie do pracy. Przecież ludzie, zanim zostaną przywróceni, muszą z czegoś żyć. Dla sądów to nie ma znaczenia – mówi Andrzej Budzyk.
Zgodnie z [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=71BD41F6BC70BA4DADD0F4CB1993C3A9?id=169524]ustawą o zwolnieniach grupowych[/link] pracownicy otrzymują przy tym odprawę uzależnioną od stażu w firmie. Ustawowo nie może przekraczać 15-krotności płacy minimalnej, jednak zakładowe układy zbiorowe czy porozumienia wprowadzają dużo wyższe kwoty odpraw.
– Odprawa ma charakter odszkodowania za utratę pracy. Skoro osoba zostaje przywrócona, to znika powód i podstawa jej wypłaty. Pracodawca może więc się domagać zwrotu pieniędzy – mówi Henryk Michałowicz, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.
[srodtytul]Gorzka wygrana[/srodtytul]
– Właśnie prowadzę taką sprawę. Pracownik otrzymał bardzo wysoką odprawę, którą musiał zwrócić, gdy wygrał spór z pracodawcą. Skoro sam wykazał, że nie było podstaw do zwolnienia, nie ma też podstaw do wypłaty odprawy – mówi adwokat Bartłomiej Raczkowski, Raczkowski Kancelaria Prawa Pracy.