[srodtytul]Powrót po terminie[/srodtytul]
[b]Czasem jednak możliwy jest powrót do poprzedniej firmy po dłuższym okresie. Tak było w sprawie z 22 lipca 2008 r. (III PK 27/08) rozpatrywanej przez Sąd Najwyższy. [/b]
Pracownica była zatrudniona w firmie na stanowisku sprzedawcy. Od sierpnia 2005 r. pracowała na podstawie umowy na czas nieokreślony. 20 stycznia 2006 r. pracodawca wypowiedział jej umowę o pracę. W połowie lutego, czyli już po rozwiązaniu z nią umowy o pracę, dowiedziała się, że jest w ciąży.
Inspektor pracy, z którym się konsultowała, 13 czerwca poinformował ją, że jej były pracodawca zastosował wobec niej zbyt krótki okres wypowiedzenia – dwutygodniowy zamiast miesięcznego wynikającego z umowy na czas nieokreślony. Stało się tak dlatego, że firma rozwiązała z nią umowę wtedy, gdy była w ciąży, a więc z tego tytułu była chroniona przed rozwiązaniem z nią stosunku pracy. Tego samego dnia pracownica poinformowała byłego pracodawcę o przysługującej jej ochronie i żądała przywrócenia do pracy. Chciała, aby przedsiębiorca odpowiedział jej do 19 czerwca. Ten jednak nie uwzględnił jej żądań. Dlatego 23 czerwca wystąpiła do sądu I instancji, który przywrócił ją do pracy i zasądził wynagrodzenie za okres od zgłoszenia gotowości do pracy. Pracodawca odwołał się od tego wyroku do sądu apelacyjnego. Ten jednak podtrzymał wyrok sądu I instancji.
Firma wniosła więc skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Argumentowała, że nie dotrzymała siedmiodniowego terminu do złożenia odwołania do sądu.
SN, rozpatrując sprawę, wskazał, że termin do złożenia wniosku o przywrócenie terminu do odwołania od wypowiedzenia rzeczywiście rozpoczął się 13 czerwca 2006 r. Był to dzień, kiedy pracownica dowiedziała się, że może przywrócić termin do odwołania od wcześniejszej decyzji pracodawcy z tego powodu, że przestała być nieświadoma o przysługującym jej prawie związanym z ciążą. Sąd Najwyższy wskazał jednak, że 13 czerwca powstała druga przyczyna uzasadniająca inną datę przywrócenia terminu do odwołania. Było to podjęcie przez pracownicę działania zmierzającego do ugodowego załatwienia sprawy z pracodawcą w terminie do 19 czerwca 2006 r. Sąd podkreślił, że dopiero od tego dnia zaczął biec siedmiodniowy termin do złożenia wniosku o przywrócenie terminu do odwołania. Został on zachowany, bo pracownica wytoczyła powództwo 23 czerwca 2006 r. Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną.