[ramka][b]Przykład 2[/b]
Zawartość tzw. glazury (zamrożonej wody) w rybie mrożonej sięgała 50 proc.
Ponieważ jednak producent zgodnie z recepturą dopuszczał taką ilość wody i podał to na etykiecie, nie został ukarany.[/ramka]
[ramka][b]Co sprawdzi inspektor jakości handlowej[/b]
[b]Poddane kontroli mogą zostać:[/b]
- dokumenty umożliwiające identyfikację artykułu, atesty jakościowe, wyniki badań laboratoryjnych oraz inne dokumenty świadczące o jakości handlowej,
- opakowania, oznakowania, prezentacja artykułu rolno-spożywczego oraz warunki jego przechowywania i transportu.
[b]Ponadto inspektor może:[/b]
- obejrzeć artykuły spożywcze,
- pobrać próbki oraz dokonać ich laboratoryjnej oceny bądź badań,
- ustalić klasę jakości artykułu rolno-spożywczego,
- sprawdzić sposób produkcji lub prawidłowość przebiegu procesu technologicznego.
Nie musi wykonywać wszystkich tych czynności podczas jednej kontroli.
[b]W wyniku kontroli wojewódzki inspektor może w drodze decyzji:[/b]
- zakazać wprowadzania do obrotu artykułu niespełniającego wymagań jakości handlowej lub wymagań w zakresie transportu lub składowania,
- zakazać składowania i transportowania w nieodpowiednich warunkach,
- przeklasyfikować produkt do niższej klasy, jeżeli nie spełnia wymagań jakościowych dla danej klasy jakości handlowej,
- nakazać zniszczenie produktu na koszt jego posiadacza lub np. wycofanie go z obrotu.[/ramka]
[ramka][b]Co wynika z orzecznictwa[/b]
Inspektorzy wojewódzcy wydają decyzje w pierwszej instancji. Można się od nich odwołać do głównego inspektora w Warszawie (GIJHAR-S). Od rozstrzygnięć w II instancji przysługuje skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, a potem skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Opisujemy kilka typowych spraw, jakie ostatnio rozstrzygały sądy w sporach pomiędzy przedsiębiorcami a inspektorami. Wszystkie opisane wyroki są prawomocne.
[b]Kwalifikowanie nawozów[/b]
GIJHAR-S przegrała sprawę sądową z dwójką rolników. Sprawa dotyczyła oskarżenia, że wprowadzają oni do obrotu nawozy organiczne bez pozwolenia ministra rolnictwa wymaganego przez przepisy o nawozach i nawożeniu. Rolnicy twierdzili jednak, że wcale nie produkowali nawozów organicznych, lecz naturalne, bo chodziło o odchody zwierząt gospodarskich wyprodukowane przy udziale mieszanin substancji organicznych, w tym przypadku obornika.
Sąd nie wnikał, jakiego rodzaju nawozami są sporne produkty. Uznał jedynie, że w decyzji inspektorów brak wskazania dowodów, są jedynie kategoryczne stwierdzenia. Choć inspekcja zamówiła opinię biegłego, to nastąpiło to już po wydaniu spornych decyzji, nie można więc było jej wziąć pod uwagę.
[b][i](wyrok WSA w Warszawie z 15 grudnia 2008 r., VI SA/Wa 2099/05)[/i][/b]
[b]Zastrzeżona nazwa sera[/b]
Inspektorzy zakazali jednej z firm wprowadzać do obrotu ser sałatkowy z mleka koziego, bo na opakowaniu były napisy sugerujące, że jest to produkt takiego typu jak zastrzeżony już w Unii Europejskiej. Minął natomiast pięcioletni okres przejściowy, który pozwalał – pomimo rejestracji produktu i zastrzeżenia jego nazwy w rejestrze produktów chronionych – używać go nieuprawnionym.
Inspektorzy stwierdzili, że zakwestionowana przez nich nazwa jest na tyle podobna do chronionej, że konsumentowi przychodzi na myśl ser zastrzeżony, co może wprowadzać w błąd.
Sąd uznał, że doszło do naruszenia art. 13 rozporządzenia 2006/ 510/WE w sprawie ochrony oznaczeń geograficznych i nazw pochodzenia produktów rolnych i środków spożywczych. Nie można też wprowadzać konsumenta w błąd co do tożsamości produktu, w tym jego właściwości, składu, ilości, trwałości, pochodzenia i sposobu produkcji.
[b][i](wyrok WSA w Warszawie z 16 lipca 2008 r., VI SA/Wa 788/08)[/i][/b]
[b]Słaba jakość produktu[/b]
Podczas kontroli inspektorzy zakwestionowali jakość tłuszczu mlecznego. Chodziło o to, że nie spełniał on wymagań określonych w deklarowanej przez firmę charakterystyce jakościowej, bo za dużo było w nim wody. Badanie przeprowadziło jedno ze specjalistycznych laboratoriów inspekcji. Urzędnicy zgodzili się jednak na drugie badanie wtórników pobranych próbek w autoryzowanej placówce wskazanej przez producenta. Choć próbki zbadano już po upływie daty przydatności do spożycia, to nie potwierdziły one nieprawidłowości. Urzędnicy jednak zignorowali te wyniki, bo uznali, że po pobraniu próbki nie były pod stałą kontrolą przedstawicieli inspekcji.
Sąd uchylił jednak decyzje obu instancji. Uznał, że inspektorzy oparli swoje stanowisko jedynie na przypuszczeniach i domniemaniach. Nie podważali bowiem rzetelności samych badań. Tymczasem, zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego, trzeba rozważyć całokształt zgromadzonego materiału dowodowego. Nie ma tu dowolności. Nie ma też znaczenia, że produkt badano już po upływie minimalnego okresu trwałości badanego artykułu rolno-spożywczego – na korzyść tych badań przemawia zwłaszcza to, że miał on lepsze parametry w porównaniu z badaniem wcześniejszym.
Sąd uznał, że inspekcja, mając już przed wydaniem decyzji w I instancji dwa zasadniczo różne wyniki badań, powinna przeprowadzić w tej sprawie dalsze postępowanie dowodowe.
[b][i](wyrok WSA w Warszawie z 2 lipca 2008 r., VI SA/Wa 753/08)[/i][/b]
[b]Złe oznakowanie masła[/b]
Producentowi masła inspektorzy nakazali zmianę oznakowania półtonowej partii towarów. Na opakowaniach figurował bowiem napis „mieszanina tłuszczów”, co było niezgodne z rozporządzeniem 2991/94/WE określającego normy dla tłuszczów do smarowania.
Dlatego kontrolerzy nakazali, aby z opakowań usunąć sporne napisy. Inspekcja podkreślała, że masło jest produktem uzyskiwanym wyłącznie z mleka. Przy jego produkcji można co prawda użyć innych substancji, gdy są konieczne do wytworzenia masła. Ich dodanie nie może też nastąpić w celu zastąpienia składników mleka. W razie użycia przy produkcji substancji, które nie są konieczne do wytworzenia masła, produktu tego nie można nazwać masłem (chodzi m.in. o dodawanie oleju rzepakowego, lnianego lub sojowego).
Sąd uznał, że decyzja inspekcji był słuszna, bo skontrolowana partia masła nie zawierała tłuszczów niemlecznych. Dlatego na oznakowaniu towaru nie powinna się znaleźć informacja, że to mieszanina tłuszczów, skoro jest to jedynie masło.
[b][i](wyrok WSA z 6 czerwca 2008 r., VI SA/Wa 2160/07)[/i][/b]
[b]Wino było zbyt cienkie[/b]
Inspekcja podczas jednej z kontroli wykryła wino o gorszej jakości w jednej z wytwórni alkoholi. Trunek miał tak duży poziom kwasu octowego, że dyskwalifikowało go to jako wino owocowe. Zbyt wysoki był też poziom cukru, aby wino to zaliczyć do półsłodkich.
Firma się broniła, kwestionując wyniki badań w laboratorium IJHAR-S. Powoływała się na testy przeprowadzane w jej laboratorium zakładowym. Powtórzone badania w laboratorium inspekcji wykazały co prawda niższy poziom kwasu octowego, ale nadal był on zbyt wysoki, aby dyskwalifikować trunek jako wino owocowe.
Sąd ostatecznie utrzymał decyzję inspekcji i oddali skargę kasacyjną wytwórni wina.
[b][i](wyrok NSA z 25 lipca 2007 r., II GSK 107/07)[/i][/b][/ramka]