[b]Niektórzy prawnicy krytykują zatrudnianie jednego pracownika na dwóch pełnych etatach.[/b] Ich zdaniem jest to możliwe, o ile realizacja ich postanowień nie łamie podstawowych zasad z zakresu czasu pracy (patrz ramka pod tekstem). [b]Pracownicy nie mogą bowiem pracować dłużej niż osiem godzin na dobę i przeciętnie 40 godzin w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy. Przekroczenie tych norm oznacza pracę w nadgodzinach, za którą udzielamy czasu wolnego lub wypłacamy rekompensatę finansową[/b]. Jeżeli natomiast nadgodziny były wykonywane w niedzielę lub w święto, to w pierwszej kolejności przysługuje czas wolny lub dodatkowe wynagrodzenie.
Ponadto eksperci słusznie alarmują, że pełnowymiarowa praca na dwóch umowach narusza prawo do co najmniej 11-godzinnego nieprzerwanego dobowego odpoczynku.
Osoba zatrudniona u jednego pracodawcy na dwóch pełnych etatach odpoczywałaby w ciągu doby tylko osiem godzin, co ich zdaniem jest niedopuszczalne. Taka organizacja pracy nie przeszkadza jednak Głównej Inspekcji Pracy oraz Ministerstwu Pracy i Polityki Społecznej (patrz. [link=http://www.rp.pl/artykul/231901.html]stanowisko Departamentu Prawnego Głównego Inspektoratu Pracy z 9 grudnia 2008 r. w sprawie dwóch etatów w jednej firmie[/link]).
Według urzędów [b]dwa oddzielne stosunki pracy, których stroną jest jeden pracownik, należy rozliczać odrębnie. Oznacza to zatem, że takiej osobie przysługują podwójne kodeksowe normy czasu pracy oraz zdublowane dobowe i tygodniowe odpoczynki[/b]. Wykonujący obowiązki z tytułu każdej umowy nie może pracować dłużej niż osiem godzin na dobę i 40 godzin w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy. Trzeba mu również zapewnić co najmniej 11-godzinny nieprzerwany odpoczynek dobowy i 35-godzinny tygodniowy. Mimo że taki pogląd jest nieracjonalny, to nie do podważenia według kodeksu pracy.
[srodtytul]Zdublowane urlopy[/srodtytul]