Przedsiębiorcy nie mają złudzeń: lekarze wystawiają zwolnienia bez powodu, gwarantując ciężarnym pracownicom płatne wakacje. Przykładowo, jeden z czytelników dostał od współpracownicy w ciąży będącej na zwolnieniu kartkę z Wysp Kanaryjskich. Inny spotkał ciężarną koleżankę na korcie tenisowym. Okazało się, że kobieta uczestniczy nader czynnie w życiu towarzyskim. Takie przykłady można mnożyć.
– Docierają do nas sygnały, że pracownice nadużywają uprawnień związanych z rodzicielstwem. [b]Żale przedsiębiorców sprowadzają się jednak głównie do tego, że kobiety w ciąży narażają ich na koszty związane z wypłatą wynagrodzenia.[/b] Przypominam, że ZUS pokrywa je dopiero po 33 dniach choroby – mówi Piotr Wojciechowski, dyrektor Departamentu Prawnego w Głównym Inspektoracie Pracy.
[srodtytul]Krótkie zwolnienia, długa nieobecność[/srodtytul]
Postanowiliśmy sprawdzić, czy absencja chorobowa związana z ciążą jest rzeczywiście powszechna. W 2007 r. kobietom ubezpieczonym w ZUS z tytułu niezdolności do pracy przypadającej w okresie ciąży wystawiono z górą milion zwolnień lekarskich. Ponad 95 proc. (916,5 tys.) dotyczyło absencji chorobowej nieprzekraczającej 30 dni. Zwolnień powyżej 91 dni było zaledwie 131.
– Nie oznacza to jednak, że ciężarne nie nadużywają długich zwolnień lekarskich. Nie wiemy, jak długo i na ilu zwolnieniach przebywała jedna kobieta – tłumaczy Przemysław Przybylski, rzecznik prasowy ZUS. – 131 zwolnień wystawionych na czas dłuższy niż kwartał oznacza, że w tylu wypadkach lekarz orzekł jednorazowo tak długą absencję chorobową – wyjaśnia.