– Po 2026 r. wzrost gospodarczy będzie prawdopodobnie spowalniał, a następny dołek koniunktury może przypaść na lata 2028-2029 – mówi Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas Bank Polska. – Najlepiej byłoby więc, gdyby konsolidację finansów publicznych przeprowadzać w warunkach przyzwoitej koniunktury, gdy właściwie jedynym jej kosztem dla społeczeństwa jest wolniejszy wzrost realnych dochodów – wskazuje.
Żeby nie było wątpliwości: ekonomiści nie wieszczą Polsce kryzysu. Mamy w kolejnych latach nadal zbliżać się do Zachodu, niemniej nasz potencjał wzrostowy może się stopniowo obniżać, choćby ze względów demograficznych. Prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego zakładają, że w latach 2027-2031 (horyzont szacunków) PKB Polski będzie realnie rosnąć w tempie około 2,5-2,7 proc. rocznie.