Kadrowe firm zajmujących się transportem miejskim mają kłopoty ze stosowaniem obowiązujących od ponad roku przepisów dotyczących czasu pracy w przewozach regularnych na trasach do 50 km (rozdział 4a [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=173274]ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o czasie pracy kierowców, DzU nr 92, poz. 879 ze zm.; dalej ustawa[/link]). Najwięcej problemów dotyczy przerw i rozkładów czasu pracy.
[srodtytul]Bez przepisów o rozkładach[/srodtytul]
W firmach zajmujących się przewozem osób w komunikacji miejskiej często jeden kierowca w różnych dniach obsługuje różne przewozy. W miesiącu prowadzi np. autobus miejski (na trasach do 50 km), obsługuje trasy dalekobieżne (powyżej 50 km), a czasami pracuje w przewozie nieregularnym osób, np. wiezie biesiadników na wesele czy dla biura podróży prowadzi autobus z wycieczką turystyczną.
W takim wypadku pracodawcy zastanawiają się, na jaki okres muszą ustalić kierowcy harmonogram czasu pracy. Przy przewozach regularnych jego długość zależy od trasy. Jeśli wynosi ona do 50 km, to rozkład powinien być określany na minimum miesiąc (art. 31e ustawy). Natomiast gdy trasa jest dłuższa, rozkład może być krótszy, ma opiewać na przynajmniej dwa tygodnie (art. 11 ust. 2 ustawy).
Co ważne, w ustawie o czasie pracy kierowców jest ewidentna luka, nie ma bowiem przepisu, który dotyczyłby harmonogramów czasu pracy dla przewozów nieregularnych osób. Jeśli ustawodawca chciał zwolnić przewozy towarowe z obowiązku tworzenia harmonogramów, uczynił to wprost, stanowiąc tak w art. 11 ust. 2a ustawy. Brakuje także regulacji o długości harmonogramu w razie połączenia kilku rodzajów przewozów w obowiązkach jednego pracownika. W takich wypadkach naszym zdaniem rozkład należy stworzyć na najdłuższy okres wymagany przez przepisy, czyli miesiąc.