Kadrowi wciąż mają trudności ze zwalnianiem chorych pracowników. Nie wiedzą, jak formułować wysyłane do nich pisma o rozwiązaniu umowy na podstawie art. 53 kodeksu pracy. Zacznijmy jednak od początku.
Zgodnie z tym przepisem szef może się rozstać z zatrudnionym w danej firmie krócej niż sześć miesięcy, jeśli choroba przekracza trzy miesiące. W świetle wyroku Sądu Najwyższego z 21 lipca 1999 r. (I PKN 161/99) do owych sześciu miesięcy nie wliczamy czasu przebywania na zwolnieniu lekarskim. Pracownik z dłuższym stażem (przynajmniej sześciomiesięcznym) traci ochronę, gdy choroba trwa dłużej niż łączny okres pobierania z tego tytułu wynagrodzenia i zasiłku oraz świadczenia rehabilitacyjnego przez pierwsze trzy miesiące. Dotyczy to również poszkodowanego w wypadku przy pracy albo dotkniętego chorobą zawodową.
Pan Jan podjął pracę 1 kwietnia br. Od 17 września przebywa bez przerwy na zwolnieniu lekarskim, ale nie z powodu wypadku przy pracy czy choroby zawodowej. Ponieważ do dnia zachorowania przepracował w zakładzie jedynie pięć miesięcy i 16 dni, pozostaje pod ochroną przez trzy miesiące niedyspozycji, czyli do 16 grudnia 2007 r. Potem szefowi wolno rozwiązać z nim stosunek pracy bez wypowiedzenia na podstawie art. 53 kodeksu.
Pani Ewa, długoletnia pracownica spółki, poważnie zachorowała. Za pierwsze 33 dni zwolnienia lekarskiego pracodawca wypłacił jej wynagrodzenie chorobowe, a za następne 149 dni pobierała zasiłek chorobowy z ZUS (łącznie daje to 182 dni absencji). Potem dostawała świadczenie rehabilitacyjne przez sześć miesięcy. Pracodawca może ją zwolnić bez wypowiedzenia po upływie pierwszych trzech miesięcy otrzymywania świadczenia rehabilitacyjnego.
Odosobniony w związku z chorobą zakaźną jest nie do ruszenia przez cały czas pobierania z tego tytułu wynagrodzenia za czas choroby i zasiłku chorobowego, a doglądający dziecka – przez cały okres przebywania na zasiłku opiekuńczym.