Reklama

Coraz mniej konkurencji przy dużych zamówieniach

Co drugie z największych polskich zamówień publicznych trafia do firm poza przetargami. Rodzi to ryzyko zawyżania cen i korupcji

Aktualizacja: 28.09.2007 14:25 Publikacja: 28.09.2007 01:01

Dane statystyczne za pierwsze półrocze 2007 r. mogą budzić niepokój. Największe polskie zamówienia, czyli te, których wartość w wypadku dostaw i usług przekracza 10 mln euro, a w wypadku robót budowlanych - 20 mln euro, najczęściej są udzielane z wolnej ręki. To tryb, w którym nie można mówić o konkurencji. Zamawiający sam bowiem wybiera firmę, która wykona zlecenie.

Patrząc na dane z poprzednich lat, można mówić o lawinowym wzroście liczby zamówień w tym trybie. W pierwszym półroczu 2006 r. tylko 9,5 proc. tych największych udzielono z wolnej ręki, w drugim - 21 proc. W pierwszych sześciu miesiącach 2007 r. odsetek ten wzrósł już do 44 proc. W wypadku zamówień współfinansowanych ze środków unijnych wyniósł aż 59 proc.

Dlaczego zamawiający tak nagminne zaczęli korzystać z tego trybu? - Procedury są tu dużo łatwiejsze, mniejsze więc jest ryzyko błędu. Ma to duże znaczenie podczas wydawania środków unijnych, gdzie naglą terminy. Dlatego wszędzie tam, gdzie przepisy na to pozwalają, zamawiający chętnie z tego korzystają -uważa Emilia Garbala, dyrektor Departamentu Kontroli w Urzędzie Zamówień Publicznych.

UZP skontrolował każde z tych zamówień. Badał m.in., czy były przesłanki do rezygnacji z przetargu. Okazało się, że we wszystkich postępowaniach urzędnicy skorzystali z wolnej ręki zgodnie z prawem.

- Nie oznacza to jednak, że musieli to robić. Zamówień z wolnej ręki powinno się udzielać w ostateczności. Wszędzie tam, gdzie jest to możliwe, zamawiający powinien stosować tryb konkurencyjny -mówi Tomasz Czajkowski, prezes UZP. On również jest zaniepokojony tak częstym wykorzystaniem wolnej ręki. -Będziemy się przyglądać, czy zamawiający nie nadużywają tego trybu - zastrzega.

Reklama
Reklama

Ominięcie procedur przetargowych pozwala na szybki wybór firmy, która będzie realizowała zlecenie, co liczy się zwłaszcza w razie korzystania z funduszy unijnych. Dlaczego więc stosowanie trybu wolnej ręki budzi zaniepokojenie?

- Bo jest on zaprzeczeniem zasad wydawania środków publicznych. Nie ma tu mowy o konkurencji, co w oczywisty sposób może prowadzić do zawyżania cen - mówi Robert Krynicki, radca prawny specjalizujący się w przetargach. Tymczasem zgodnie z ustawą o finansach publicznych pieniądze te powinny być wydawane w sposób "oszczędny, z zachowaniem zasady uzyskiwania najlepszych efektów z danych nakładów".

Nie wolno też zapominać o zagrożeniu korupcją, które jest szczególnie wysokie w trybie bezprzetargowym. - Zamówień udziela się tu właściwie poza kontrolą. UZP bada jedynie przesłanki formalnoprawne. Nie sprawdza natomiast, czy inny wykonawca nie wykonałby tego samego zamówienia np. po dwa razy niższej cenie - mówi Krynicki.

Masz pytanie do autora, e-mail: s.wikariak@rzeczpospolita.pl

Prawo w firmie
Przepisami w małe apteki? Eksperci: rynek apteczny i tak miałby swoje problemy
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Prawo w firmie
Zakaz reklamy aptek wciąż obowiązuje. Komisja Europejska zdyscyplinuje Polskę?
Prawo w firmie
Prawo, a nie zarząd zdecyduje, kto jest w grupie spółek
Prawo w firmie
Dane z rynku finansowego w jednym miejscu i dla wszystkich. Rząd przyjął projekt
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama