Ułatwienia dotyczą tzw. małych jednostek. Wbrew nazwie chodzi jednak o całkiem spore firmy. A wszystko to za sprawą nowelizacji ustawy o rachunkowości.
Nie taki mały
Za małe jednostki będzie się uznawać m.in. spółki, które przekraczają jeden z trzech progów: 17 mln zł majątku, 34 mln zł rocznego przychodu bądź 50 etatów. Ministerstwo Finansów – autor projektu – wyliczyło, że będzie ich prawie 41 tys.
Lista ułatwień jest długa. Te małe jednostki będą mogły m.in. przygotowywać znacznie skrócony bilans i zrezygnować z wykazywania w różny sposób leasingu do celów podatkowych i rachunkowych, co było zmorą księgowych.
Za tym branżowym językiem kryją się konkretne oszczędności. MF szacuje, że koszt opracowania sprawozdania finansowego obecnie to średnio 3 tys. zł. Po zmianach czas jego przygotowania ma się skrócić o połowę, a co za tym idzie, koszt spadnie do ok. 1,5 tys. zł. Biorąc pod uwagę liczbę zainteresowanych, daje to ponad 60 mln zł oszczędności rocznie.
To kolejna taka zmiana w rachunkowości. We wrześniu weszła w życie nowela wprowadzająca instytucję tzw. jednostek mikro. Ta nazwa też jest myląca. Taką firmą może być całkiem majętna spółka, która chwilowo nie przeprowadza wielu operacji i zatrudnia mało pracowników.