Ewolucja polskiego rynku M&A przez ostatnie trzy dekady przypomina nieco „Kuchenne rewolucje” Magdy Gessler. Jeszcze kilka(naście) lat temu wystarczyło wysprzątać kuchnię, odmalować lub udekorować ściany, wprowadzić świeże produkty, zadbać o atmosferę, a kadrze zafundować krótki kurs menedżerski, by szybko zobaczyć wymierny efekt finansowy. Dziś już nie jest tak prosto, a restauracji, które można łatwo „uzdrowić”, trzeba szukać poza utartymi szlakami. Podobnie – w ogromnym uproszczeniu rzecz jasna – wyglądało zwiększanie produktywności przedsiębiorstw przejmowanych przez fundusze private equity i innych profesjonalnych inwestorów. Polska gospodarka, podobnie jak gastronomia, zmieniła się od tamtej pory nie do poznania, a „proste” sposoby na większy zysk sprawdzają się dziś niezwykle rzadko. Jaka zatem będzie najbliższa przyszłość polskich M&A?