Reklama

Wojciech Tumidalski: Buntownicy w Trybunale nie są monolitem

Niektóre sprawy w Trybunale Konstytucyjnym toczą się nie po to, by zapadł w nich wyrok.

Publikacja: 15.03.2023 12:27

Trybunał Konstytucyjny

Trybunał Konstytucyjny

Foto: Fotorzepa / Jerzy Dudek

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, szóstka członków Trybunału Konstytucyjnego żądająca wyboru nowego prezesa nie jest monolitem. Na razie łączy ich cel, ale motywacje są różne: od czystego legalizmu po władzę w najważniejszym sądzie konstytucyjnym w kraju. Władzę, która może nie być tak przychylna obecnemu premierowi jak dzieje się to dziś.

Czytaj więcej

Marek Domagalski: Sędziowie Trybunału nie mogą się chować

Jak potoczą się wydarzenia, za wcześnie przesądzać. Bez wątpienia Julia Przyłębska stara się podtrzymać wrażenie, że nie utraciła rządu dusz w Trybunale i będzie próbowała przeciągnąć na swoją stronę chociaż dwóch z tej szóstki – by zapewnić możliwość rozpoznawania spraw w pełnym składzie. Tak trzeba interpretować wybór sprawy wyznaczonej na kwiecień: sporu kompetencyjnego między Prezydentem RP a Sądem Najwyższym o ułaskawienie byłych szefów CBA. Oczywiście miało też znaczenie, że sam SN postanowił już nie czekać na ruch Trybunału i po ponad sześciu latach do sprawy powrócił. Ale od strony TK wygląda to tak, że każdy z sześciu bojkotujących prezesurę Przyłębskiej cztery razy się zastanowi, zanim zdecyduje nie przyjść na rozprawę. Bo jak to tak, ustąpić w boju z wrażymi siłami o Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika? Zobaczymy więc, czy bojkot będzie trwały.

Zresztą od rozprawy do wyroku droga długa – co obserwujemy w TK. Nigdy wcześniej nie odraczano rozpraw tak często. Odroczenie to sygnał, że trybunalski skład nie może znaleźć większości dla wyroku w rozpoznawanej sprawie. Inny sygnał, to gdy do sprawy wyznaczany jest drugi sprawozdawca. Tak się właśnie stało w sprawie sporu kompetencyjnego – obok wiceprezesa TK Mariusza Muszyńskiego (z grupy kontestatorów) wyznaczony został lojalny wobec Julii Przyłębskiej sędzia Stanisław Piotrowicz. Będą więc dwa projekty wyroku lub to próba zabezpieczenia się przed bojkotem jednego sprawozdawcy. A czy będzie wyrok? A może chodzi o to, by sprawa trwała, a nie by dobiegła końca?

Zresztą – co pokazaliśmy niedawno na łamach „Rzeczpopolitej” – spraw, które nie doczekały się wyroku pełnego składu TK pod przewodnictwem prezesa Trybunału, jest więcej. Niektóre, jak ta o służebność przesyłu, dotyczą miliardów złotych. I sprawy czekają, więc rząd pieniędzy nie wydaje. Co najmniej do grudnia 2024 r., gdy z Trybunału odejdą pierwsi sędziowie wybrani przez rządzących. W tym Julia Przyłębska.

Reklama
Reklama
Sądy i Prokuratura
Agata Łukaszewicz: Trzeba szukać ratunku, gdzie tylko się da
Sądy i Prokuratura
Jacek Skała: Pokrzywdzony nie zyska na zmianach
Sądy i Prokuratura
Tylko jeden jest prawdziwy
Sądy i Prokuratura
Skutki prymatu jednolitości orzecznictwa nad przewidywalnością wyroków (1)
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama