Minister Sprawiedliwości dwoi się i troi, aby rozwiązać problem neosędziów. Przywrócenie praworządności w sądach to fundament programowy obecnej koalicji rządzącej. Nic dziwnego więc, że główne wysiłki i starania mają na celu uzdrowienie tej sytuacji. Niezwykle ważna jest tu ocena projektu przez Komisję Wenecką, choć trzeba mieć świadomość, że proponowane rozwiązania są mało realne wobec istnienia konfliktu politycznego.
Jest oczywiste, że wizja powtarzania konkursów, ponowny wybór sędziów, zakończenie wymaganych przez Komisję procedur sądowo-odwoławczych oraz odebranie ślubowania oznaczają, że miną lata świetlne. Te rozwiązania są więc mało realne, a Komisja zdaje się nie dostrzegać powagi sytuacji politycznej, w jakiej funkcjonujemy.