W ciągu ostatnich pięciu lat zamiast odciążania sędziów od pracy biurowo-technicznej, możemy zaobserwować gigantyczne ich obciążenie. Reformatorzy procedur cywilnych tak zapędzili się w procesach cyfryzacji, że sędzia ma zastąpić urzędnika, asystenta, a nawet protokolanta. Gratuluję wyobraźni, szczególnie gdy w sądach rosną zaległości, a jakość orzecznictwa drastycznie spada.
Czas pracy sędziego powinien być przeznaczony na merytoryczne rozstrzyganie sporów, a nie wprowadzanie zarządzeń biurowych i odciążanie informatyków czy sekretariatu sądowego. Sztandarowym przykładem takiego systemu pracy jest Krajowy Rejestr Zadłużonych, o którym była już mowa na łamach „Rzeczpospolitej”. Taki model cyfryzacji doprowadzi do paraliżu wymiaru sprawiedliwości w kluczowych dla obrotu gospodarczego obszarach.