Sędzia Bartłomiej Przymusiński, prezes sędziowskiego stowarzyszenia Iustitia, publicznie ogłosił, że dopóki wszyscy wybrani przez obecny Sejm na sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie zaczną orzekać, nie można mówić o uzdrowieniu Trybunału, a niedopuszczanie tych sędziów do orzekania to celowa gra na destabilizację w Trybunale. Dlatego bardzo ważna jest solidarność całej wybranej siódemki sędziów.

Chodzi o to, że trójkę z tej siódemki prezydent Karol Nawrocki zaprzysiągł i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. A mimo to odmawiają oni orzekania w TK, czekając najwyraźniej na pozostałą czwórkę, której prezydent nie zaprzysiągł w oczekiwaniu, aż TK rozstrzygnie spór kompetencyjny, jak ma przebiegać zaprzysiężenie sędziów. Owa czwórka złożyła bowiem ślubowanie jedynie w obecności notariusza w jednej z sal sejmowych bez udziału prezydenta, choć, owszem, zabiegali o ślubowanie przed nim.

Czytaj więcej

Przymusiński o wyborach do KRS: Działanie w stanie wyższej konieczności

Mamy więc spór prawny i pewnie się nie dowiemy, czy trójka zaprzysiężonych przez prezydenta sędziów odmawia udziału w orzekaniu, kierując się sumiennym rozumieniem Konstytucji RP, czy solidarnością z czwórką niedopuszczoną do orzekania.

Powołana na sędziów TK trójka przysięgała przecież stać na straży konstytucji i obowiązki te wypełniać bezstronnie, a nie kierować się solidarnością z innym sędziami. Ich obowiązki wyrażają się w orzeczeniach, w których mogą mieć podobne, a nawet identyczne zdanie, ale niewiele to ma wspólnego z solidarnością, zwłaszcza z kolegami będącymi w sporze konstytucyjnym.

Czytaj więcej:

Sądy i Prokuratura Nie padają już pytania, czy sędzia jest „pisowski”

Pro

To bardzo rozsądny wyrok, gdyż nie jest dobrze, jak mniejszość, czy to w Trybunale, Sejmie, czy podczas referendum, torpeduje funkcjonowanie instytucji państwa, a nawoływanie do takich zachowań trąci nadużyciem.