Inaczej mogą korzystających z nich skrzywdzić. Powinni o to dbać sędziowie, samorządy prawnicze i naturalnie parlamentarzyści. Duża tu też rola informatyków, aby e-procedury były do ogarnięcie przez zwykłych obywateli bywających w sądzie rzadko.
Od dawna wiadomo, że większe zmiany prawa, a zwłaszcza procedur sądowych, nawet tych stosunkowo prostych, jak opłata sądowa czy wniesienie pozwu, stwarzają problemy dla uczestników spraw sądowych, a nawet wielu prawników.
Czytaj więcej:
Cyfryzacja postępowania sądowego zmienia sposób prowadzenia rozpraw, komunikacji, gromadzenia dowodów i wykonywania zawodu prawnika.
Pro
Pokazuje to jedno z ostatnich pytań prawnych trójki sędziów cywilnych do SN: Czy w razie wnoszenia pisma procesowego do sądu za pośrednictwem sądowego portalu informacyjnego konieczne jest dołączenie do tak wnoszonego pisma jego odpisów, by sąd mógł je doręczyć innym uczestnikom sprawy?
Pełnomocnik, który wywołał to pytanie, gdyż do zażalenia złożonego poprzez ten portal na jedno z postanowień sądu nie dołączył takich odpisów, argumentował, że to nadmierny formalizm, oderwany od celu elektronizacji postępowania cywilnego oraz funkcji portalu. Dlatego że sąd mógłby wydrukować wniesione pismo w niezbędnej liczbie, aby doręczyć każdemu z uczestników sprawy. Z kolei sąd zadający pytanie SN zauważył wręcz, że samo pojęcie odpisu jest pewnym anachronizmem (z epoki papieru w sądach) i obecnie należy raczej je interpretować jako dodatkowe egzemplarze, kopie etc.
Czytaj więcej
Polska to nie Chiny, w których sztuczna inteligencja opracowuje całą sprawę i daje propozycję rozstrzygnięcia. Ludzki pierwiastek w sądach jest nie...
Profesjonalni pełnomocnicy, zwłaszcza jak pracują w zespole, mogą zapewne szybciej opanować nowe formalne wymogi prowadzenia sprawy, w tym rozwiązania informatyczne, podobnie sędziowie, ale procedury sądowe są też dla przysłowiowego Kowalskiego. Bo nawet jeśli dane rygory proceduralne dotyczą tylko kwalifikowanych prawników – jak w takich sprawach jak ta – to powinny być także do opanowania przez Kowalskiego, który ma prawnika, aby mógł monitorować jego pracę. Dlatego że przegrana prawnika idzie na konto jego klienta, a uzyskanie odszkodowania za skutki takiej wpadki nie jest proste i wymagałoby w praktyce kolejnego długiego procesu z prawnikiem i jego ubezpieczycielem.
Wniosek jest prosty: informatyzacja w sądach ma pomagać, a nie szkodzić.