Wyobraźmy sobie sytuację, która dziś w branży TSL nie jest już wcale wyjątkowa.
Polski producent otrzymuje zamówienie od zagranicznego kontrahenta. Wszystko wygląda profesjonalnie: korespondencja prowadzona jest z firmowych adresów mailowych, dane spółki widnieją w rejestrach, numer VAT UE jest aktywny, dokumenty się zgadzają, a weryfikacja w dostępnych wywiadowniach gospodarczych przebiega pomyślnie. Towar zostaje przygotowany. Producent zleca przewóz ładunku, przewoźnik otrzymuje zlecenie transportowe. Ładunek rusza w trasę i zostaje wydany zgodnie z miejscem jego przeznaczenia wskazanym w dokumentach przewozowych.