Na podstawie art. 31 ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (tekst jedn. DzU z 2015 r., poz. 121, dalej ustawa o sus) do postępowań z zakresu ubezpieczeń społecznych stosuje się odpowiednio wskazane w tym przepisie regulacje ordynacji podatkowej. Ma to niebagatelne znaczenie, gdyż art. 31 ustawy o sus odsyła m.in. do przepisów dotyczących odpowiedzialności osób trzecich za zaległości podatkowe (przy ustawie o sus – za zaległości ze składek na ubezpieczenia społeczne).
Jeden w ukryciu
Przykładem powstania takiej odpowiedzialności jest firmanctwo. Artykuł 113 ordynacji podatkowej wskazuje, że jeżeli podatnik (firmowany), za zgodą innej osoby (firmującego), w celu zatajenia prowadzenia działalności gospodarczej lub rzeczywistych jej rozmiarów, posługuje lub posługiwał się imieniem i nazwiskiem, nazwą lub firmą tej osoby, ta osoba ponosi solidarną odpowiedzialność z podatnikiem całym swoim majątkiem za zaległości podatkowe powstałe podczas prowadzenia tej działalności.
Dodatkowo firmanctwo karze także kodeks karny skarbowy, przy czym sprawcą czynu karalnego może być jedynie podatnik (firmowany). Poza odpowiedzialnością karną skarbową pozostaje osoba firmująca, a karalne jest tylko firmanctwo narażające podatek na uszczuplenie.
Lepiej przed sądem
Odnosząc te uwagi do zaległości z tytułu składek ZUS, w razie wydania decyzji o odpowiedzialności osoby firmującej, powinna ona wykazać, że w rzeczywistości nie prowadziła działalności gospodarczej, lecz jedynie firmowała swoim nazwiskiem tę prowadzoną przez inną osobę. Podważanie stanowiska ZUS w postępowaniu przed tym organem może być jednak trudne z powodu daleko idącego formalizmu tej instytucji. Nic (lub prawie nic) nie przeszkadza natomiast, aby próbować kwestionować swoją odpowiedzialność w postępowaniu sądowym.
Pewne wnioski można w tym zakresie wysnuć z wyroku Sądu Najwyższego z 21 kwietnia 2015 r. (I UK 338/14). W sprawie, która legła u jego podstaw, nie udało się w postępowaniu przed organem rentowym skierować zainteresowania ZUS na osobę firmowaną. I to mimo że firmujący i firmowany porozumieli się co do zadłużenia wobec tej instytucji i wystąpili do niej o zgodę na przejęcie długu. ZUS na to nie przystał.