Od 2012 r. termin przedawnienia należności składkowych oraz tych nienależnie opłaconych wynosi pięć lat. Wcześniej płatników, którzy chcieli odzyskać nadpłatę, obowiązywał pięcioletni termin przedawnienia. Natomiast ZUS na upomnienie się o swoje miał dwa razy więcej czasu.
Ta zmiana obowiązująca od prawie trzech lat nie oznacza jednak, że wszystkie zaległości wobec ZUS po 31 grudnia 2011 r. automatycznie przedawniają się z upływem skróconego, pięcioletniego, okresu.
Zadawnione braki
Do końca 2011 r. obowiązywał 10-letni okres przedawnienia zusowskich składek. Liczony był od dnia, w którym roszczenie o zapłatę stało się wymagalne. Jeśli płatnik ma zaległości sprzed zmiany liczenia terminu przedawnienia, to co do zasady należy do nich stosować nowy, pięcioletni termin. Jednak nie liczy się go tak, jak przy „nowych" zaległościach (powstałych po 31 grudnia 2011 r.), czyli od dnia, w którym należności ze składek stały się wymagalne, ale od 1 stycznia 2012 r. A to oznacza, że takie stare długi przepadną dopiero 1 stycznia 2017 r.
Przykład
W 2011 r. spółka nie zapłaciła składek za październik. Mimo że 10-letni termin ich przedawnienia biegnie od 16 listopada 2011 r. (płatnik powinien je uregulować do 15 listopada), to trzeba go obliczyć na nowo od 1 stycznia 2012 r. Składki te przedawnią się po pięciu latach, licząc od 1 stycznia 2012 r., czyli dopiero 1 stycznia 2017 r.
Z korzyścią dla płatnika
Od tej ogólnej reguły ustawodawca przewidział wyjątek. Jeżeli stare należności ze składek (te sprzed 2012 r.) zgodnie z dotychczasowymi przepisami przedawniłyby się wcześniej, wolno nadal stosować 10-letni jego termin, liczony na dawnych zasadach.