Nie jest nim również objęty w tych okolicznościach zleceniobiorca, który jeździ w celach służbowych po całym kraju, ale nie pracuje w głównym zakładzie chlebodawcy. Wynika tak z [b]wyroku Sądu Najwyższego z 20 maja 2008 r. (II UK 291/07)[/b].
A miejsce prowadzenia działalności ma znaczenie przy ustalaniu obowiązku podlegania temu ubezpieczeniu. Nie korzystają z niego m.in. zleceniobiorcy świadczący pracę poza siedzibą lub miejscem prowadzenia działalności zleceniodawcy. Przesądza o tym art. 12 ust. 3 [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=184677]ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (tekst jedn. DzU z 2007 r. nr 11, poz. 74 ze zm.)[/link]. Ubezpieczeniu wypadkowemu nie można podlegać dobrowolnie.
[srodtytul]Według ZUS i resortu[/srodtytul]
Ustawa z 13 października 1998 r. nie definiuje jednak tych pojęć. Dlatego też to właśnie interpretacja pojęć „siedziba” lub „miejsce prowadzenia działalności” decyduje o podleganiu ubezpieczeniu wypadkowemu. ZUS przyjmuje, że miejsce działalności to podane we wpisie do ewidencji działalności lub zgłoszone w KRS. Wszystko jest jasne, gdy podmiot wskazuje w ten sposób konkretny adres. Problem w tym, że część firm określa jako miejsce prowadzenia działalności cały kraj.
Według ZUS praktycznie każdy zleceniobiorca zatrudniany przez taki zakład podlega ubezpieczeniu wypadkowemu, w tym pracujący w domu. Pod warunkiem, oczywiście, że jest objęty z tytułu tej umowy cywilnej ubezpieczeniami emerytalnym i rentowymi obowiązkowo bądź dobrowolnie. Takie stanowisko prezentuje też Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.