„Niech babcia sobie siądzie” – tak w mojej obecności zwrócił się do kobiety pewien młodzieniec, a ta odpowiedziała natychmiast: „Nie jestem pana babcią, proszę mnie tak nie nazywać”. Inny przykład, tym razem z filmu Doroty Kędzierzawskiej „Pora umierać”. Lekarka zwraca się bezosobowo do pacjentki, nawet nie spoglądając na nią: „Niech się rozbierze i położy”. Grająca pacjentkę Danuta Szaflarska (to doskonała rola) celną ripostą zaszokowała lekarkę… Celowo nie podaję, co powiedziała, ale zainteresowani w internecie bez trudu to odnajdą.

W przytoczonych przykładach obie panie poradziły sobie w mało komfortowej sytuacji, ale nie każdy ma refleks i odwagę tak zareagować. Żeby nie dochodziło do takich sytuacji, ważne jest uświadamianie, jak zwracać się do innych, by uszanować ich godność.

Kluczem jest język inkluzywny (włączający). To sposób komunikowania się, który nie wyklucza żadnych grup społecznych (ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, pochodzenie itp.). To język neutralny, szanujący i dostępny dla wszystkich. Język, który unika stereotypów i dyskryminujących sformułowań.

Język, który pomaga nam wszystkim lepiej się komunikować.

Zapraszam do lektury „Tygodnika Urzędników”.

Czytaj więcej:

Administracja Język inkluzywny w urzędach: jak budować szacunek i precyzyjną komunikację

Pro

Administracja Kiedy doręczenie decyzji dorosłemu domownikowi jest skuteczne?

Pro

Administracja Skierowanie decyzji administracyjnej do osoby zmarłej – konsekwencje prawne

Pro

Administracja WSA: radni nie mogą ograniczać napraw pojazdów poza warsztatami

Pro