Właściciele firm i członkowie zarządów coraz częściej opisują podobny problem: ludzie szybciej odchodzą, trudniej ich zaangażować, młodsi pracownicy częściej pytają „po co?”, a menedżerowie średniego szczebla mają poczucie, że muszą wszystko sprawdzać. Naturalną reakcją organizacji jest wtedy zwiększanie kontroli: więcej raportów, statusów, procedur i narzędzi monitorowania pracy. Nadmiar kontroli nie rozwiązuje jednak źródła trudności – daje jedynie krótkoterminowe poczucie panowania nad sytuacją. W wielu organizacjach autorytet nadal jest mylony z kontrolą, a skuteczność menedżera z liczbą spotkań, raportów i poleceń. Tymczasem młodsze pokolenia pracowników, praca hybrydowa, sztuczna inteligencja i rosnąca niepewność rynkowa wymagają innego przywództwa. Dla przedsiębiorców nie jest to temat „miękki”. To kwestia retencji, efektywności, innowacyjności i odporności firmy.