Definicja niewypłacalności zawarta w art. 11 prawa upadłościowego stanowi, że dłużnik jest niewypłacalny, jeżeli utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych.

Utrata zdolności

Jednocześnie domniemywa się, że utracił tę zdolność, jeżeli opóźnienie w wykonaniu zobowiązań pieniężnych przekracza trzy miesiące. Art. 11 mówi także: "Dłużnik będący osobą prawną albo jednostką organizacyjną nieposiadającą osobowości prawnej, której odrębna ustawa przyznaje zdolność prawną, jest niewypłacalny także wtedy, gdy jego zobowiązania pieniężne przekraczają wartość jego majątku, a stan ten utrzymuje się przez okres przekraczający dwadzieścia cztery miesiące".

Czytaj także: Koronawirus: lepsza restrukturyzacja niż upadłość

Trzeba działać

Prawo upadłościowe wprowadza także od 1 stycznia 2016 roku domniemanie, że zobowiązania pieniężne dłużnika przekraczają wartość jego majątku, jeżeli są wyższe niż jego aktywa, a stan ten utrzymuje się przez okres przekraczający dwadzieścia cztery miesiące. Od chwili zaistnienia stanu niewypłacalności osoba prowadząca sprawy spółki ma 30 dni na złożenie do sądu wniosku o upadłość, otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego albo zatwierdzenie układu w postępowaniu o zatwierdzenie układu (art. 21 prawa upadłościowego). To nie jest proste, zwłaszcza dla osób, prowadzących jednoosobowe działalności gospodarcze, bez wsparcia korporacji. Jakie działania podjąć, by uniknąć upadłości konsumenckiej?

Co robić, gdy traci się płynność

Warto zacząć od rzetelnej oceny sytuacji przedsiębiorstwa. Płynność finansowa jest bardzo ważnym aspektem prowadzenia działalności. Rentowne przedsiębiorstwo, wykazujące niski poziom przepływu środków pieniężnych, może w efekcie mieć problem z regulowaniem bieżących zobowiązań. Wyniki z analizy płynności są ważne nie tylko dla osób zarządzających firmą, ale również dla instytucji finansowych, np. banków, które na ich podstawie decydują o przyznaniu kredytów.

Czas jest kluczowy w walce z wirusem i nie chodzi tu o koronawirusa a o niewypłacalność. Wielu przedsiębiorców, którzy skorzystali z subwencji, środków z tarcz antykryzysowych lub innych form wsparcia, zobowiązało się do prowadzenia działalności przez określony czas, utrzymania stanowisk pracy czy też nieskładania wniosku o restrukturyzację w danym okresie Czas uzyskany dzięki zastrzykowi finansowemu powinien być bardzo dobrze wykorzystany na rzetelną ocenę sytuacji, opracowanie programu naprawczego i wdrażanie go.

Jeśli przedsiębiorca dojdzie do wniosku, że zbliża się do granicy utraty płynności finansowej, nie może dłużej czekać. Musi zacząć działać. Im szybciej rozpocznie wdrażanie narzędzi zapobiegających utracie płynności finansowej, tym więcej będzie miał możliwości. Pamiętajmy, że jest tyle możliwości, ile się zna. Dlatego warto korzystać z pomocy specjalistów z danej dziedziny.

Wstyd jest złym doradcą dla przedsiębiorców. Problemy związane z utratą płynności finansowej nie stanowią powodu do wstydu. Co gorsza, to nieuzasadnione uczucie często powoduje, że przedsiębiorca okłamuje sam siebie, swoich bliskich, współpracowników. Zamyka sobie drogę do udzielenia wsparcia. Oddala czas zmierzenia się z problemem. Problemy finansowe pozostawione same sobie – nie dość, że się same nie rozwiązują, to jeszcze, co gorsze – pogłębiają się, odsetki rosną, dochodzą koszty sądowe, egzekucyjne. Ponadto, dopuszczenie do fazy egzekucji prowadzi do zajęcia rachunków bankowych i często paraliżuje możliwość realizacji zleceń w ramach przedsiębiorstwa.

Przede wszystkim trzeba odbierać korespondencję. Jeśli przedsiębiorca sam nie jest w stanie tego robić, to musi zadbać, aby zaufana osoba kontrolowała korespondencję od wierzycieli, z sądów czy od komornika. Dłużnik, kontrolując korespondencję, wie, na jakim etapie dochodzenia wierzytelności się znajduje, kto jest aktualnym wierzycielem, czy nie doszło do zbycia wierzytelności. Może, np. z zachowaniem czternastodniowego terminu, złożyć sprzeciw od nakazu zapłaty wydanego w postępowaniu upominawczym itp.

Czasem wskazana jest polityka unikania. Zagrożony przedsiębiorca powinien unikać:

- zaciągania nowych zobowiązań na obsługę bieżących rat. W ten sposób kupuje się czas, ale w rezultacie prowadzi to do pogłębienia stanu niewypłacalności. Sąd często tego rodzaju działania przedsiębiorcy kwalifikuje jako niedbalstwo, co nie pozostaje bez wpływu na czas i koszt oddłużenia.

- dokonywania darowizn. Osoba, która ma problemy z obsługą wymagalnych zobowiązań, nie może nieodpłatnie przenosić na nikogo swoich składników majątku.

- wyzbywania się składników majątku z rażącym zaniżeniem ich wartości.

Utrata kontroli utrudnia walkę z wirusem niewypłacalności

Osobie zmagającej się z wirusem niewypłacalności powinno towarzyszyć hasło: „Nie ma sytuacji bez wyjścia". Jeśli przedsiębiorca nie widzi dla siebie i swojej firmy rozwiązania musi przede wszystkim znaleźć specjalistę. Ma on tyle praw, ile zna. Co jednak zrobić, gdy przysłowiowa kołdra finansowa jest za krótka? Które zobowiązania regulować, a które nie? Warto ustalić priorytety, np. alimenty, zobowiązania podatkowe, hipoteczne, leasingi, zobowiązania pracownicze. Przedsiębiorca powinien możliwie szybko przystąpić do negocjacji z wierzycielami. Jeśli to rozwiązanie również okaże się niewystarczające, trzeba skonsultować dalsze działania, np. z doradcą restrukturyzacyjnym, który ustali, czy przedsiębiorca może skorzystać z którejś z form procesu restrukturyzacji. Oceni zasadność i szacowane koszty i korzyści wynikające z tego postępowania. Pomoże uniknąć upadłości, korzystając z Prawa restrukturyzacyjnego – ustawy z dnia 15 maja 2015 r., regulującej zawieranie przez dłużnika niewypłacalnego lub zagrożonego niewypłacalnością układu z wierzycielami oraz jego skutki i przeprowadzanie działań sanacyjnych.

Ustawa ta zmieniła Prawo upadłościowe i naprawcze, nadając jej z dniem 1 stycznia 2016 r. tytuł Prawo upadłościowe i uchylając jej przepisy o postępowaniu naprawczym. Ustawa w miejsce tego postępowania wprowadziła postępowanie restrukturyzacyjne.