Reklama

Chodzi o pieniądze, nie o ekologię

Przez lata transformacja energetyczna była opisywana głównie jako projekt ekologiczny. W debacie publicznej często sprowadzano ją do sporu między ochroną klimatu a interesem gospodarki. To wygodne politycznie uproszczenie, ale coraz słabiej opisuje rzeczywistość. Prawda wygląda dziś inaczej: kto kontroluje koszty energii, ten kontroluje konkurencyjność gospodarki.
Chodzi o pieniądze, nie o ekologię

Foto: Adobe Stock

Kraje UE nie dysponują tanimi, obfitymi i własnymi zasobami ropy oraz gazu. Nie chodzi więc o wybór między gospodarką a klimatem. Chodzi o wybór między gospodarką zależną od importowanych paliw a gospodarką, która coraz większą część energii produkuje lokalnie. W 2024 r. UE zaimportowała produkty energetyczne o wartości 375,9 mld euro i masie 720,4 mln ton. To systemowa ekspozycja na ceny surowców, kursy walutowe, transport morski, stabilność polityczną państw dostawców i bezpieczeństwo infrastruktury.

Pozostało jeszcze 91% artykułu

Czytaj treści PRO.RP.PL za 39 zł miesięcznie!

Zyskaj dostęp do rzetelnych analiz, opinii ekspertów i kluczowych prognoz gospodarczych. Poznaj fakty, które kształtują biznes, prawo oraz społeczeństwo.

Buduj swoją przewagę. Subskrybuj profesjonalne treści publikowane wyłącznie w pro.rp.pl.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama