Związkowcy ich cenią, pracodawcy traktują często jak żmiję wyhodowaną na własnej piersi. Społeczni inspektorzy pracy formalnie są częścią załogi, lecz w praktyce mają patrzeć kierownictwu na ręce. Lęk przed nimi może wydawać się zrozumiały, choć w dużej mierze jest oparty na mitach, a nie na rzeczywistych uprawnieniach wynikających z przepisów.
Czytaj więcej:
Pracodawca odczuwa korzyści z działania społecznej inspekcji pracy szczególnie w razie kontroli Państwowej Inspekcji Pracy. Współpraca z firmowym i...
Pro
Społeczna inspekcja pracy to instytucja z czasów, gdy państwo chciało wzmocnić oddolną kontrolę nad przestrzeganiem prawa pracy. Współcześnie jednak jej rola jest znacznie skromniejsza niż w wyobrażeniach wielu menedżerów. Społeczny inspektor nie jest „drugą Państwową Inspekcją Pracy” w firmie. Nie prowadzi postępowań, nie nakłada kar, nie wydaje decyzji administracyjnych. Jego podstawową funkcją jest patrzenie na ręce, ale tylko w zakresie warunków pracy i przestrzegania praw pracowniczych.
Spory pojawiają się też wokół kwestii finansowych. Funkcja ta z definicji ma jednak charakter społeczny, a więc nie powinna generować znaczących kosztów dla pracodawcy. Wynagrodzenie za jej wykonywanie jest wyjątkiem, a nie regułą. Więcej na ten temat można przeczytać w tekście: Gdzie kończy się rola społecznego inspektora pracy?.
Czytaj więcej:
Działa w czasie wolnym, a za jego aktywność i przeszkolnie pracodawca nie musi płacić.
Pro