Są takie momenty w historii prawa, w których ustawodawca nie ogranicza się do regulowania rzeczywistości, lecz potrafi uchwycić jej sens i przełożyć go na język norm prawnych. Kodeks pracy z 1974 r. był właśnie wyrazem takiego momentu. Nie był zbiorem przypadkowych rozwiązań ani efektem legislacyjnego kompromisu. Stanowił spójną, konsekwentną próbę opisania świata pracy – świata uporządkowanego, przewidywalnego i, co najważniejsze, jednolitego. Dla twórców kodeksu pracy z 1974 r. świat pracy był bowiem światem oczywistym. Zakład pracy stanowił centrum życia zawodowego, a często także społecznego. Przedsiębiorstwo – najczęściej państwowe – było strukturą trwałą, przewidywalną i głęboko zhierarchizowaną. Pracownik wchodził w tę strukturę nie na chwilę, lecz na lata, często na całe życie zawodowe. Relacja zatrudnienia miała charakter stabilny, niemal instytucjonalny, a sam kodeks pracy pełnił rolę swoistej konstytucji codzienności wszystkich pracowników i pracodawców.