Nikt nie ma obowiązku lubić firmowych spotkań ani podzielać ważnych dla pracodawcy wartości. Ale czy pracownik ma prawo do nieuczestniczenia w kulturze korporacyjnej? Czy nie zapłaci za to ceny? Trudno przecież będzie udowodnić, że został pominięty przy awansie nie dlatego, że gorzej pracował, ale dlatego, że jego światopogląd był rozbieżny z misją firmy. A w świecie, w którym granica między pracą a życiem prywatnym ulega systematycznemu zacieraniu – przede wszystkim pod wpływem technologii – to szczególnie groźne. Praca zdalna, hybrydowa i media społecznościowe powodują, że relacje pomiędzy pracodawcą a pracownikiem przestają być związane wyłącznie z konkretnym miejscem i określonym czasem. A informacje o pracowniku i jego poglądach są powszechnie dostępne. Często sam chętnie się nimi dzieli. Tak było chociażby w najgłośniejszej dotąd i budzącej wiele kontrowersji sprawie pracownika Ikei, który zamieszczał homofoniczne treści na wewnętrznym forum firmy. Ten proces to zapewne zapowiedź kolejnych tego typu.