Czy zablokowany Trybunał Konstytucyjny, weekendowe przepychanki prezydenta w nim i brak możliwości szybkiego przywrócenia działania najważniejszego sądu w państwie – oznacza ryzyko dla polskiej gospodarki? Podobnie jak możliwy paraliż NBP? Czy to ma znaczenie dla inwestorów i dla świata biznesu? Czy „bomba” w NBP została rozbrojona? Jaką rolę pełni NBP w gospodarce? Na te trudne pytania odpowiada gość Magazynu o Biznesie, Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu, w rozmowie z red. Aleksandrą Ptak-Iglewską.
Inwestorzy wiedzą, kto rządzi instytucjami
Jak aktualny wpływ, aktualne konflikty wpływają na postrzeganie Polski jako wspaniale rozwijającej się gospodarki i wiarygodnego partnera do lokowania inwestycji? Czy inwestorzy widzą, z kim przyszło im pracować, kto zarządza kluczowymi instytucjami dla gospodarki? W skrócie – tak.
Jak wyjaśnia Janusz Jankowiak, w Polsce problem zaczyna polegać na tym, że instytucje pełnią funkcje nominalne, czyli są istotne, uczestniczą w podejmowaniu ważnych decyzji dla funkcjonowania państwa, jak NBP, ale podejmują decyzje na podstawie niemerytorycznych przesłanek, co widzą inwestorzy. – Organy banku centralnego traktowane są przez inwestorów i ludzi, którzy odpowiadają za bieżące wyniki finansowe różnych instytucji finansowych, tak, jak na to zasługują, czyli nie jest prawdą, że inwestorzy nie mają pojęcia na temat tego, kim są ludzie pracujących w tych instytucjach, jaki oni reprezentują poziom przygotowania merytorycznego, czy są w stanie część swoich decyzji uzasadnić merytorycznie, czy też one są decyzjami o charakterze politycznym. Na czele Banku Centralnego w Polsce od dwóch kadencji stoi polityk. Politycy zdarzali się i wcześniej w historii NBP, ale oni nie przyszli tam, by reprezentować interes partii, z którą są związani. Nie był taki ani Balcerowicz, ani Belka, ani prezes Skrzypek. Więc to jest jakość zupełnie nowa, która przez inwestorów oceniana jest przytomnie jako instytucja, która podejmuje decyzje na podstawie czasami dziwnej przesłanki – mówi Janusz Jankowiak.
Czytaj więcej
Po wydarzeniach wokół Trybunału Konstytucyjnego w tym tygodniu w centrum uwagi znajdzie się jeszcze Narodowy Bank Polski i jego prezes Adam Glapińs...
Finanse publiczne groźniejsze niż chaos instytucjonalny
Jednak dla bieżących decyzji inwestorów ważne są ewentualne ryzyka makroekonomiczne w gospodarce. – Większość rozmów z inwestorami dotyczy stanu finansów publicznych, bo to jest bardzo poważny czynnik ryzyka. Znacznie poważniejszy z punktu widzenia inwestorów niż to zamieszanie instytucjonalne, które w Polsce panuje – mówił Janusz Jankowiak i wyjaśnił, że stan finansów jeszcze rok temu ekonomiści określali jako „zły, ale nie tragiczny”, a od tego czasu sprawy nie uległy poprawie – mówi Jankowiak.
Klif fiskalny 2029–2030: cięcia o 2–3 proc. PKB
Co to oznacza? Za kilka lat czekają nas spore cięcia wydatków publicznych. – W roku 2029–30 czeka nas przejście przez bardzo ostry klif fiskalny, czyli konieczność zredukowania deficytu sektora finansów publicznych w bardzo krótkim czasie o znaczącą wielkość w relacji do PKB. To jest około między 2 a 3 proc. PKB. Skala tego dostosowania wynika z odkładania decyzji, negatywne skutki się kumulują i później, żeby przez ten klif przejść, trzeba bardzo nieprzyjemnych decyzji podejmowanych w krótkim czasie. Te decyzje będą nieprzyjemne nie tylko dla obywateli, bo one się będą wiązały z ograniczeniem tempa wzrostu gospodarczego, ale też będą się wiązały oczywiście z różnymi ograniczeniami, jeżeli chodzi o transfery socjalne – dodał Jankowiak.
Rating S&P i proste wyjście z impasu w TK
- Ten chaos instytucjonalny jest tłem, które inwestorzy, którzy podejmują ryzyko inwestycyjne, muszą brać pod uwagę, ale głównym przedmiotem troski inwestorów w tej chwili nie są problemy instytucjonalne, ale stan finansów publicznych. To jest coś, co interesuje wszystkich i o czym na pewno będzie bardzo głośno pod koniec tego tygodnia przy aktualizacji ratingu przez agencję S&P – odpowiedział Janusz Jankowiak.
Ekspert zauważył przy tym, że ten problem rozpoczął się wraz z nieprzyjęciem przez prezydenta przysięgi przez sędziów wybranych prawidłowo przez parlament. – W związku z tym, logicznie rzecz biorąc, wyjście z tego impasu jest proste. Pan prezydent powinien takiej przysięgi wysłuchać, przyjąć ją i byłoby po sprawie. To jest oczywiście znacznym uproszczeniem sprawy, ale jednocześnie pozwala złapać początek tego najnowszego kryzysu – mówił ekonomista.
Czytaj więcej
Zaostrzenie sporu o Trybunał Konstytucyjny sprawiło, że inwestorzy mniej łaskawym okiem spoglądali na polskie aktywa.
„Bomba w NBP” nie została rozbrojona
Ekspert nie zgadza się z oceną, że „bomba w NBP” została rozbrojona, bo uważa za szalenie ryzykowne, że ludzie, którzy na najbliższym posiedzeniu w RPP będą decydować o stopach procentowych – zaraz będą podlegać prezesowi NBP i wykonywać decyzje Rady. Premier Tusk zgodził się na przejście Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka i Marcina Zarzeckiego z Rady Polityki Pieniężnej do zarządu NBP, co umożliwi działanie Narodowego Banku Polskiego, którego liczba członków zarządu spadła ostatnio poniżej wymaganego minimum. Jednak ten ryzykowny dla finansów państwa konflikt został przyćmiony przez spektakularny i widowiskowy weekend w Trybunale Konstytucyjnym. Oba te konflikty są ważne i, w ocenie Jankowiaka, wcale nie rozbrojone.
Czytaj więcej
NBP po raz kolejny podkreśla, że dalsze postępowanie Sejmu w sprawie pociągnięcia prezesa Adama Glapińskiego przed Trybunał Stanu, niezależnie od j...
Paraliżu NBP nie będzie, ale ryzyko sporu zostaje
Na pytanie, czym grozi paraliż NBP, ekonomista odpowiada, że – żadnego paraliżu nie będzie. – NBP nie wszedłby w taki dryf, jak Trybunał Konstytucyjny, ponieważ gdyby liczba członków zarządu banku spadła poniżej minimum, to oczywiście nie spowodowałoby, że w banku nie byłoby władz. Byłby prezes, byliby pozostali członkowie zarządu, których jest jeszcze kilku – mówił Jankowiak.
Jednak ryzyko zostaje, ponieważ funkcjonowanie NBP w niepełnym składzie zarządu zaprasza do podniesienia argumentu, że zarząd jest organem nieuprawnionym. A to by otworzyło drogę do sporu, jaki obecnie toczą prawnicy na temat Trybunału Konstytucyjnego.
Jakie wydatki państwa mogą być obcinane w ramach walki z nadmiernym zadłużeniem?
O tym w dalszej części programu, zapraszamy do odsłuchania.