Lutowa opinia rzecznika generalnego TSUE w sprawie C-67/25 wyznacza nową granicę odpowiedzialności prawnej w przestrzeni cyfrowej. Każdy twórca internetowy – niezależnie od skali działalności, modelu finansowania czy komercyjnego charakteru publikacji – może potencjalnie zostać uznany za „operatora” w rozumieniu rozporządzenia 833/2014 i ponieść odpowiedzialność karną za udostępnianie treści objętych unijnym zakazem nadawania. Znajomość prawa sankcyjnego przestaje być domeną prawników i compliance officerów – staje się elementem niezbędnej staranności każdego, kto działa w internecie.
Infrastruktura dezinformacyjna
Trzech twórców internetowych stanęło przed niemieckim sądem karnym za udostępnianie na blogu filmów z kanału RT Deutschland – objętego unijnym zakazem nadawania. Ich blog był bezpłatny, a jedynym źródłem przychodów były dobrowolne datki czytelników. 12 lutego 2026 r. rzecznik generalny TSUE stwierdził, że nie ma to żadnego znaczenia. Grozi im do pięciu lat pozbawienia wolności.
Sprawa C-67/25 nie dotyczy wyłącznie trzech oskarżonych z Saarbrücken. Stanowi jedno z pierwszych postępowań karnych wymierzonych w ogniwo rosyjskiej infrastruktury obchodzenia sankcji medialnych – sieci, w której pozornie niezależne blogi i kanały w mediach społecznościowych pełnią funkcję przekaźników propagandy zakazanej na terytorium UE.
RT Deutschland – finansowany z budżetu państwa rosyjskiego (według Atlantic Council roczny budżet RT sięgał 445 mln dol.) – nigdy nie posiadał ważnej niemieckiej licencji nadawczej. W lutym 2022 r. niemiecka Komisja ZAK zakazała jego nadawania z powodu braku licencji, a sankcje UE z marca 2022 r. (rozporządzenie 2022/350) ustanowiły całkowity zakaz nadawania treści RT na terytorium Unii.
Pomimo tego zakazu treści RT pozostają dostępne online. Correctiv.Faktencheck zidentyfikował w lutym 2026 r. ponad 20 aktywnych domen lustrzanych RT DE dostępnych z terytorium Niemiec, osiągających łącznie ok. 2,6 mln odsłon miesięcznie. Równolegle Rosja prowadzi zorganizowane kampanie dezinformacyjne – operacja Doppelganger, przypisywana moskiewskiej Social Design Agency, polegała na tworzeniu fałszywych witryn imitujących renomowane europejskie media. Blog „Live-Ticker”, na którym oskarżeni publikowali filmy RT, wpisywał się w ten sam ekosystem.
Operatorem jest każdy, kto nadaje
Landgericht Saarbrücken wystąpił do TSUE z pytaniem prejudycjalnym: czy osoby fizyczne prowadzące niekomercyjną stronę internetową, utrzymywaną z dobrowolnych wpłat, mogą być uznane za „operatorów” w rozumieniu art. 2f ust. 1 rozporządzenia 833/2014?
Rzecznik generalny Rimvydas Norkus przeprowadził kompleksową analizę i zajął jednoznaczne stanowisko: pojęcie „operatora” ma charakter funkcjonalny i technologicznie neutralny. Obejmuje każdą osobę fizyczną lub prawną sprawującą faktyczną kontrolę nad procesem nadawania treści.
Kluczowe argumenty opinii:
- Art. 2f ust. 1 rozporządzenia nie zawiera wymogu prowadzenia działalności gospodarczej czy zawodowej. Wymienia natomiast platformy internetowe i aplikacje do udostępniania wideo – narzędzia powszechnie wykorzystywane przez osoby prywatne, w tym vlogerów i influencerów. Gdy prawodawca unijny zamierzał ograniczyć zakaz do podmiotów gospodarczych, czynił to wprost – jak w art. 3r ust. 4 tego samego rozporządzenia.
- Wytyczne Komisji Europejskiej (Consolidated FAQs), sugerujące wymóg „działalności handlowej lub zawodowej", nie mają mocy wiążącej. Nie pochodzą od Rady – jedynego autora rozporządzenia – a sama Komisja przyznaje, że wyłączna kompetencja do wykładni prawa UE przysługuje Trybunałowi.
- Zawężająca wykładnia umożliwiłaby przenoszenie zakazanych treści do tzw. mediów alternatywnych, które wymykałyby się regulacji. Rzecznik podkreślił, że takie platformy mogą paradoksalnie stawać się skuteczniejszymi nośnikami dezinformacji niż media tradycyjne – właśnie dzięki pozorowi autentyczności i niezależności.
- Czas trwania i intensywność działalności nie mają znaczenia dla kwalifikacji. W kontekście cyfrowym nawet pojedyncze udostępnienie treści może dotrzeć do szerokiego grona odbiorców.
Datki jako wskaźnik ryzyka
Rzecznik stwierdził, że choć cel gospodarczy nie jest warunkiem uznania za operatora, to wysokość datków może stanowić istotny wskaźnik kontekstowy. Kwota ponad 60 000 euro zebrana w niespełna półtora roku świadczy o zorganizowanej strukturze wykraczającej poza ramy indywidualnej wypowiedzi. Sam model finansowania z datków – przy braku przejrzystości finansowej i mechanizmów kontroli porównywalnych z profesjonalnymi mediami – stwarza środowisko sprzyjające ingerencji zewnętrznych interesów, w tym państw trzecich.
Opinia zawiera istotne zastrzeżenia równoważące szeroką wykładnię. Rzecznik przywołał zasadę nullum crimen sine lege certa (art. 49 ust. 1 Karty praw podstawowych UE) – norma karna musi być na tyle jasna i przewidywalna, by obywatel mógł w chwili działania ocenić jego konsekwencje prawne.
Ingerencja w wolność wypowiedzi (art. 11 Karty) przeszła test proporcjonalności: jest przewidziana ustawą, realizuje uzasadniony cel interesu ogólnego i nie narusza istoty prawa – ogranicza się do tymczasowego zakazu nadawania konkretnych treści zidentyfikowanych jako propaganda. Szeroka wykładnia pojęcia operatora nie oznacza automatycznej odpowiedzialności karnej. Prawo karne wymaga umyślności i świadomości bezprawności – osoba nieświadomie udostępniająca zakazaną treść nie jest w tej samej sytuacji co osoba systematycznie rozpowszechniająca materiały RT na przeznaczonej do tego platformie.
Konsekwencje praktyczne
W Niemczech naruszenie zakazu z art. 2f zagrożone jest karą od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności (§ 18 AWG), a po nowelizacji z lutego 2026 r. kwalifikowany typ naruszenia – od sześciu miesięcy do dziesięciu lat. W Polsce ustawa z 13 kwietnia 2022 r. przewiduje karę nie krótszą niż trzy lata pozbawienia wolności.
Jeżeli Trybunał podzieli stanowisko rzecznika – a opinie rzeczników generalnych są przyjmowane przez TSUE w większości przypadków – odpowiedzialność za treści w internecie przestanie być domeną wyłącznie dużych platform. Każdy twórca internetowy, niezależnie od formy działalności i modelu finansowania, będzie musiał liczyć się z tym, że udostępnienie materiałów objętych sankcjami może skutkować odpowiedzialnością karną. Znajomość regulacji sankcyjnych UE staje się elementem niezbędnej staranności prawnej – obok prawa autorskiego i przepisów o ochronie danych osobowych.