W ostatnich latach orzecznictwo TSUE stało się głównym punktem odniesienia dla sporów dotyczących kredytów walutowych. Kolejne rozstrzygnięcia Trybunału są szczegółowo analizowane w poszukiwaniu wskazówek dotyczących dalszego kierunku wykładni dyrektywy 93/13. Aktualna praktyka sądów powszechnych pokazuje, że implementacja tych orzeczeń w krajowym porządku prawnym nie przebiega w sposób jednolity. Można odnieść wrażenie, że pomiędzy tezami formułowanymi przez Trybunał a sposobem ich implementacji przez sądy powstaje wyraźna luka interpretacyjna. Zjawisko to jest szczególnie dostrzegalne w przypadku dwóch stosunkowo nowych rozstrzygnięć TSUE, tj. wyroku z 19 czerwca 2025 r. w sprawie C-396/24 (Lubreczlik) oraz wyroku z 22 stycznia 2026 r. w sprawie C-902/24 (Herchoski).
Skąd biorą się rozbieżności
Należy zastanowić się nad przyczyną obserwowanych rozbieżności. Czy wynikają one z naturalnej ewolucji orzecznictwa krajowego, czy też pozostają w związku z postępującą ingerencją TSUE w obszar zarezerwowany dla wykładni prawa krajowego?
Jeszcze kilka lat wcześniej wyroki TSUE były wdrażane przez sądy powszechne w sposób drobiazgowy. Dobrym przykładem są wyroki: z 3 października 2019 r., sygn. akt: C-260/19 (Dziubak), oraz z 15 czerwca 2023 r., sygn. akt: C-520/21 (Szcześniak).
Wytyczne Trybunału zostały praktycznie 1:1 zaakceptowane przez sądy krajowe. Być może działo się tak dlatego, że orzeczenia dotyczyły w przeważającej części wykładni i sposobu stosowania przepisu – art. 385[1] k.c., a zatem normy prawnej będącej odpowiednikiem art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13.
W swoich ostatnich orzeczeniach TSUE skupia się przede wszystkim na wykładni przepisów prawa krajowego. Dostrzegł to choćby Sąd Najwyższy, przypominając w wyroku z 5 września 2025 r. (sygn.: II CSKP 5502/24), że dyrektywa 93/13, której wykładni dokonuje TSUE, nie stanowi ani bezpośredniego źródła norm materialnoprawnych regulujących stosunek prawny stron, ani źródła zasad proceduralnych stosowanych przez sądy krajowe.
Z interpretowanej przez TSUE dyrektywy nie wynikają normy prawne mające pierwszeństwo przed normami prawa polskiego. Znaczenie orzecznictwa TSUE sprowadza się do obowiązku wykładni prawa krajowego w sposób możliwie zgodny z dyrektywą, jednak obowiązek ten jest ograniczony ogólnymi zasadami wykładni prawa i nie może prowadzić do wykładni contra legem.
W konsekwencji można pokusić się o twierdzenie, że rozwijane w ostatnich latach orzecznictwo Trybunału zbyt daleko wkracza w sferę konstrukcji prawa cywilnego i procesowego państw członkowskich, częstokroć w sposób nadmierny.
Problem teorii salda
W sprawie C-396/24 rozpatrywano kwestie związane ze sposobem rozliczenia stron po nieważnej umowie kredytu. Trybunał miał rozstrzygnąć, czy bank może żądać od konsumenta zwrotu całej nominalnej kwoty kapitału kredytu, niezależnie od wysokości spłat dokonanych przez kredytobiorcę w wykonaniu umowy kredytu.
Zdaniem TSUE takie rozwiązanie byłoby sprzeczne z art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13, ponieważ przedsiębiorca mógłby uzyskać zwrot całej kwoty kapitału, pomijając świadczenia już spełnione przez konsumenta. Trybunał zaakcentował konieczność uwzględnienia rzeczywistego bilansu świadczeń stron przy dokonywaniu rozliczeń po upadku umowy.
Co istotne, sprawa, na kanwie której TSUE wydał wyrok C-396/24, została zainicjowana przez bank dochodzący zwrotu wypłaconego kapitału od kredytobiorcy. Pomimo tego w praktyce polskich sądów rozstrzygnięcie Trybunału zaczęło funkcjonować jako argument przemawiający za stosowaniem teorii salda również w sprawach z powództwa kredytobiorców. Taki kierunek interpretacji znalazł dodatkowe uzasadnienie w postanowieniu Sądu Najwyższego z 9 lipca 2025 r. (sygn.: I CSK 625/25), w którym wskazano, że rozliczenie oparte na teorii salda może być stosowane także w sprawach z powództwa konsumentów.
Analiza orzeczeń zapadłych przed sądami powszechnymi dobrze ilustruje tę tendencję. W wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, XXVIII Wydział Cywilny, wydanym w sprawie o sygn. akt XXVIII C 12521/22 w dniu 24 lipca 2025 r., w sprawie z powództwa kredytobiorcy sąd przyjął, że „stosowanie do spraw z powództwa banków przeciwko kredytobiorcom tzw. teorii salda, a do spraw z powództwa kredytobiorców przeciwko bankom tzw. teorii dwóch kondykcji prowadziłoby do sytuacji, w których kredytobiorca po ustaleniu nieważności umowy kredytu otrzymywałby zwrot wszystkich spłat dokonanych na podstawie takiej umowy, a bank albo nie otrzymałby zwrotu żadnej kwoty wypłaconej tytułem kredytu, albo w razie niespłacenia przez kredytobiorcę kapitału kredytu – otrzymywałby kwotę stanowiącą różnicę pomiędzy wypłaconym kredytem a dokonanymi przez kredytobiorcę spłatami. W ocenie sądu sytuacja taka byłaby niedopuszczalna z punktu widzenia zasad współżycia społecznego”.
Analogicznie przyjął Sąd Apelacyjny w Warszawie, V Wydział Cywilny, w wyroku wydanym 19 grudnia 2025 r. (sygn.: I ACa 1171/23), wskazując, że taki sposób rozliczenia najlepiej realizuje funkcję restytucyjną wynikającą z przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.
Z kolei Sąd Apelacyjny we Wrocławiu, I Wydział Cywilny, w sprawie o sygn. I ACa 3273/24 z 22 stycznia 2026 r. uznał za słuszne rozliczenie stron za pomocą teorii salda, podkreślając, że model ten pozwala na przywrócenie rzeczywistej równowagi majątkowej pomiędzy stronami po upadku umowy.
Różnice te ujawniają się również w sposobie rozstrzygania o kosztach procesu, co widoczne jest chociażby w trzech ww. orzeczeniach. Część sądów w przypadku rozliczenia stron z zastosowaniem teorii salda decyduje się na wzajemne zniesienie kosztów postępowania. Argumentem w takich sprawach jest to, że jedno z żądań głównych powoda (o ustalenie) zostało w całości uwzględnione, a drugie żądanie główne (o zapłatę) w przeważającej mierze zostało oddalone (wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 24 lipca 2025 r., sygn.: XXVIII C 12521/22). Inne sądy, oddalając roszczenie kredytobiorcy o zapłatę, zasądzają koszty na rzecz banku, wskazując, że kredytobiorca wygrał postępowanie jedynie w części ustalającej, a w pozostałej przegrał, co powoduje konieczność stosunkowego rozdzielenia tychże kosztów. Zdarzają się też rozstrzygnięcia, w których konsument uznawany jest za wygrywającego spór co do zasady pomimo oddalenia roszczenia o zapłatę, a sądy przyjmują, że skoro „oddalenie w części powództwa było wynikiem przyjęcia interpretacji zawartej w wyroku Trybunału Sprawiedliwości z 19 czerwca 2025 r., zachodziły podstawy do obciążenia pozwanego kosztami procesu w obu instancjach” (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 19 grudnia 2025 r., sygn.: I ACa 1171/23).
Potrącenie, odsetki i koszty procesu
Jeszcze wyraźniej problem „autorskiego” wdrażania orzecznictwa TSUE widoczny jest na tle wyroku z 22 stycznia 2026 r. w sprawie C-902/24. Sprawa dotyczyła dopuszczalności podnoszenia przez bank zarzutu potrącenia w sporach dotyczących nieważności umowy kredytu. Trybunał przesądził, że prawo Unii nie sprzeciwia się zgłoszeniu takiego zarzutu w formule ewentualnej, a więc na wypadek stwierdzenia nieważności umowy, nawet jeżeli bank jednocześnie utrzymuje stanowisko o jej ważności. Rozstrzygnięcie to potwierdza dopuszczalność strategii procesowej banków, polegającej na równoległym kwestionowaniu zasadności roszczeń kredytobiorcy oraz zabezpieczeniu roszczeń restytucyjnych banku.
W uzasadnieniu wyroku TSUE wskazał, że samo warunkowe wezwanie konsumenta do zapłaty nie powoduje jeszcze powstania wymagalności roszczenia banku. Trybunał podkreślił ponadto, że sposób rozliczania kosztów postępowania nie powinien prowadzić do sytuacji, w której konsument byłby zniechęcany do dochodzenia swoich praw wynikających z dyrektywy 93/13. Nie oznacza to jednak, że wyrok C-902/24 wyłącza możliwość dochodzenia przez bank odsetek ustawowych za opóźnienie za okres od dnia opóźnienia do prawomocnego wyroku stwierdzającego nieważność umowy. Analiza motywów rozstrzygnięcia prowadzi do wniosku, że Trybunał odnosił się do szczególnej sytuacji procesowej związanej z ewentualnym zarzutem potrącenia.
W praktyce sądowej wskazówki Trybunału Sprawiedliwości interpretowane są różnorako. W jednej ze spraw z powództwa banku, rozpoznawanej przez Sąd Okręgowy w Warszawie, XXVIII Wydział Cywilny, w sprawie o sygn. akt XXVIII C 7850/21 z dnia 12 lutego 2026 r., sąd zasądził odsetki na rzecz banku także za okres poprzedzający prawomocne stwierdzenie nieważności umowy, mimo argumentacji odwołującej się do stanowiska TSUE, podkreślając przy tym, że „orzeczenia TSUE wydawane w trybie prejudycjalnym nie stanowią źródła powszechnie obowiązującego prawa. Odpowiedź na pytanie prejudycjalne wiąże w pierwszej kolejności sąd, który pytanie skierował, natomiast sąd krajowy pozostaje niezawisły w zakresie ustalania stanu faktycznego oraz stosowania prawa krajowego. Z tego względu interpretacja tez wynikających z orzecznictwa TSUE może być różna”. TSUE w wyroku C-902/24, w opozycji do jednolitego stanowiska Sądu Najwyższego wyrażonego choćby w uchwale III CZP 25/22 z dnia 25 kwietnia 2024 r., zdaje się twierdzić, że wyrok stwierdzający nieważność ma charakter konstytutywny, a nie deklaratywny. Taka koncepcja pozostaje trudna do pogodzenia z polskim porządkiem prawnym, w którym skutki nieważności mają charakter materialnoprawny i istnieją niezależnie od orzeczenia sądu. Wyrok sądu nie „tworzy” nieważności ani nie inicjuje skutków restytucyjnych, lecz jedynie je potwierdza.
TSUE wyznacza kierunek
Opisane przykłady pokazują, że orzecznictwo TSUE wyznacza ogólny kierunek interpretacji prawa unijnego, natomiast konkretne rozwiązania są wypracowywane przez sądy krajowe. W rezultacie praktyka stosowania prawa w sprawach frankowych pozostaje dynamiczna i niejednolita.
autorki: Angelika Bruszewska-Belli, adwokat, Kancelaria Wierzbicki & Co oraz Blanka Skiba, adwokat, Kancelaria Wierzbicki & Co