Przydomowy kompostownik pozwala ograniczyć ilość bioodpadów, uzyskać naturalny nawóz i obniżyć koszty zagospodarowania odpadów. Korzyści środowiskowe nie oznaczają jednak, że właściciel działki może umieścić pryzmę w dowolnym miejscu i prowadzić ją bez uwzględnienia interesów sąsiadów. Kompostownik ustawiony bezpośrednio przy ogrodzeniu, wydzielający intensywny odór, przyciągający gryzonie albo powodujący spływ odcieków, może stać się źródłem interwencji organów, odpowiedzialności wykroczeniowej, a nawet procesu cywilnego.
Gąszcz regulacji
Nie istnieje jeden przepis regulujący każdy rodzaj przydomowego kompostownika. Inaczej należy oceniać dużą, trwale urządzoną kompostownię, a inaczej niewielki pojemnik lub zwykłą pryzmę. Znaczenie mają pojemność, sposób wykonania, rodzaj nieruchomości, regulamin gminny, przepisy przeciwpożarowe i rzeczywiste oddziaływanie na otoczenie.
Najczęściej przywoływaną regulacją jest §36 rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Przepis wprost określa odległości dla kompostowników o pojemności powyżej 10 m³ do 50 m³. Taki obiekt powinien znajdować się co najmniej 30 m od okien i drzwi zewnętrznych pomieszczeń przeznaczonych na pobyt ludzi oraz magazynów produktów spożywczych, 7,5 m od granicy sąsiedniej działki i 10 m od linii rozgraniczającej drogę, ulicę lub ciąg pieszy. W przypadku kompostowników przekraczających 50 m³ odległość od budynków przeznaczonych na pobyt ludzi ustala się na podstawie ekspertyzy technicznej zaakceptowanej przez państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego.
Więcej wątpliwości dotyczy kompostowników o pojemności do 10 m³, czyli urządzeń najczęściej spotykanych przy domach jednorodzinnych. Rozporządzenie nie wymienia ich w tym miejscu wprost. Posługuje się natomiast pojęciem „podobnych urządzeń sanitarno-gospodarczych” o pojemności do 10 m³. Z tego względu w praktyce spotyka się pogląd, zgodnie z którym niewielki kompostownik należy traktować jak takie urządzenie. Przy tym założeniu ogólne odległości wynoszą 15 m od okien i drzwi oraz 7,5 m od granicy działki, drogi lub ciągu pieszego. W zabudowie jednorodzinnej, zagrodowej i rekreacji indywidualnej są one zmniejszone odpowiednio do 5 m od okien i drzwi oraz 2 m od granicy działki, drogi lub ciągu pieszego.
Nie należy jednak przedstawiać tych wartości jako bezspornych dla każdego małego pojemnika lub każdej pryzmy. Ustawodawca wymienił kompostowniki wprost dopiero przy pojemności przekraczającej 10 m³. Przy mniejszych konstrukcjach trzeba ocenić, czy dany obiekt jest podobnym urządzeniem sanitarno-gospodarczym i czy przepisy techniczno-budowlane mają zastosowanie. Stwierdzenie, że każdy kompostownik musi stać dokładnie 2 m albo 7,5 m od płotu, jest więc uproszczeniem. Najbezpieczniej jednak zachować odległości stosowane dla podobnych urządzeń, szczególnie przy trwałej konstrukcji lub całorocznym użytkowaniu.
To nie jest składowisko
Trzeba także odróżnić kompostownik od składowiska suchych pozostałości roślinnych. Przepisy przeciwpożarowe zakazują składowania poza budynkami materiałów palnych, w tym gałęzi, chrustu i suchych resztek roślinnych, w odległości mniejszej niż 4 m od granicy sąsiedniej działki. Wilgotny, prawidłowo prowadzony kompost nie jest tym samym co sterta przesuszonych gałęzi, jednak w praktyce pryzma zawierająca dużą ilość suchego materiału może być oceniona również pod kątem zagrożenia pożarowego. Oznacza to, że nawet jeśli właściciel kwestionuje zastosowanie przepisów techniczno-budowlanych, nie może ignorować innych wymagań bezpieczeństwa.
Regulacje gminne
Znaczenie może mieć również regulamin utrzymania czystości i porządku w gminie. Może określać sposób kompostowania bioodpadów i obowiązki porządkowe właścicieli nieruchomości. Gmina nie może jednak dowolnie zastępować ani modyfikować przepisów techniczno-budowlanych. Regulamin warto sprawdzić, ponieważ naruszenie prawidłowo ustanowionych obowiązków lokalnych może prowadzić do odpowiedzialności za wykroczenie.
Kwestia immisji
Zachowanie wymaganej odległości nie daje właścicielowi pełnej ochrony przed roszczeniami sąsiada. Kompostownik stojący formalnie we właściwym miejscu może być użytkowany w sposób bezprawnie uciążliwy. Zgodnie z art. 144 kodeksu cywilnego właściciel nieruchomości powinien powstrzymać się od działań, które zakłócają korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.
Odór z gnijącej masy, chmary much, osy, szczury, myszy, spływ zanieczyszczonej cieczy, rozwiewanie odpadów albo przenikanie pleśni i drobnoustrojów mogą stanowić immisje pośrednie. Nie każda niedogodność jest jednak zakazana. W zabudowie wiejskiej lub zagrodowej pewien poziom zapachów związanych z prowadzeniem ogrodu i gospodarstwa może być normalny. Inaczej będzie oceniany ten sam problem na gęsto zabudowanym osiedlu mieszkaniowym, gdzie kompostownik znajduje się kilka metrów od tarasu lub okna sypialni. Sąd bada częstotliwość, czas trwania, intensywność i skutki zakłóceń, a także charakter obu nieruchomości. Decyduje miara obiektywna, a nie wyłącznie szczególna wrażliwość jednej osoby.
Prawidłowy proces kompostowania nie powinien powodować długotrwałego, odpychającego zapachu. Woń ziemi lub rozkładających się liści jest czym innym niż fetor powstający wskutek procesów gnilnych. Najczęstszą przyczyną problemu jest niedobór tlenu, nadmiar wilgoci, wrzucanie zbyt dużej ilości świeżej trawy albo umieszczanie w kompostowniku mięsa, kości, tłuszczu, nabiału, gotowanych resztek i odchodów zwierzęcych. Produkty te przyciągają szkodniki i mogą pogorszyć warunki sanitarne. Źródłem konfliktu bywa zatem nie sam kompostownik, ale jego niewłaściwa eksploatacja. Sąsiad dotknięty uciążliwościami może skorzystać z roszczenia negatoryjnego określonego w art. 222 § 2 w związku z art. 144 kodeksu cywilnego. Może żądać przywrócenia stanu zgodnego z prawem i zaniechania naruszeń. Treść żądania powinna odpowiadać rzeczywistemu problemowi. Nie zawsze konieczne jest całkowite usunięcie kompostownika. Sąd może nakazać przeniesienie go w inne miejsce, zastosowanie zamkniętego pojemnika, zaprzestanie umieszczania określonych odpadów, zabezpieczenie pryzmy przed gryzoniami, wykonanie odpływu albo prowadzenie procesu w sposób ograniczający zapachy. Celem jest sprowadzenie oddziaływania do granic przeciętnej miary.
Naprawa szkody
Jeżeli wadliwe prowadzenie kompostownika spowodowało wymierną szkodę, możliwe jest także dochodzenie odszkodowania. Może chodzić o koszty zwalczania gryzoni, czyszczenia zabrudzonych powierzchni, naprawy zalanej części ogrodu albo zniszczenia roślin przez odcieki. Poszkodowany musi wykazać szkodę, bezprawne i zawinione działanie lub zaniechanie oraz adekwatny związek przyczynowy. Roszczenia związane z rozstrojem zdrowia również są możliwe, lecz wymagają mocnej dokumentacji medycznej i najczęściej opinii biegłego. Samo przekonanie, że nieprzyjemny zapach wywołał chorobę, nie wystarczy.
Jeżeli kompostownik stwarza bezpośrednie zagrożenie powstaniem szkody, na przykład przez regularne zalewanie sąsiedniej nieruchomości odciekami albo poważne zagrożenie sanitarne, zastosowanie może znaleźć również art. 439 kodeksu cywilnego. Przepis ten pozwala prewencyjnie domagać się podjęcia środków niezbędnych do odwrócenia niebezpieczeństwa, a w określonych przypadkach umożliwia także uzyskanie odpowiedniego zabezpieczenia.
Podstawa to dowody
Przed skierowaniem sprawy do sądu warto zgromadzić dowody: dziennik uciążliwości, zdjęcia odcieków lub rozsypanych odpadów, zeznania mieszkańców, korespondencję, protokoły interwencji i wyniki kontroli. Przy sporze o zapachy lub zanieczyszczenie gruntu potrzebna może być opinia specjalisty. Samo zdjęcie pojemnika przy płocie nie dowodzi jeszcze ponadprzeciętnej immisji.
Pierwszym krokiem powinno być zwykle spokojne, najlepiej pisemne wezwanie sąsiada do usunięcia konkretnych nieprawidłowości. Pismo powinno wskazywać, na czym polega uciążliwość, kiedy występuje oraz jakiego działania oczekuje poszkodowany. Pozwala to nie tylko podjąć próbę rozwiązania konfliktu, lecz także wykazać później, że właściciel kompostownika wiedział o problemie i mimo to go nie usunął.
Możliwe konsekwencje
Naruszenie regulaminu gminnego można zgłosić do urzędu gminy lub straży gminnej. Sprawa trwałej konstrukcji albo jej usytuowania może trafić do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, choć zwykły przenośny pojemnik lub luźna pryzma nie zawsze są obiektem budowlanym. Przy realnym zagrożeniu sanitarnym można zawiadomić właściwe organy sanitarne, a przy zagrożeniu pożarowym – odpowiednie służby.
Konsekwencje finansowe nie ograniczają się do popularnego hasła o „mandacie za kompostownik przy płocie”. Sam fakt ustawienia niewielkiego pojemnika o kilka centymetrów za blisko granicy nie prowadzi automatycznie do jednej, z góry określonej kary. Sankcja musi mieć konkretną podstawę prawną. Naruszenie obowiązków wynikających z regulaminu utrzymania czystości i porządku jest wykroczeniem zagrożonym grzywną. W postępowaniu mandatowym grzywna wynosi co do zasady do 500 zł, natomiast po skierowaniu sprawy do sądu możliwa jest grzywna w granicach przewidzianych dla wykroczeń, zasadniczo do 5000 zł.
Odrębne konsekwencje dotyczą właściciela domu jednorodzinnego, który korzysta z obniżenia opłaty za gospodarowanie odpadami z tytułu kompostowania bioodpadów. Jeżeli okaże się, że nie posiada kompostownika, faktycznie nie kompostuje bioodpadów albo uniemożliwia przeprowadzenie oględzin, traci prawo do zwolnienia od pierwszego dnia miesiąca, w którym stwierdzono nieprawidłowość. Ponowne skorzystanie z preferencji może nastąpić dopiero po upływie sześciu miesięcy od dnia, w którym decyzja o utracie zwolnienia stała się ostateczna, i wymaga złożenia nowej deklaracji. Brak kompostownika lub brak kompostowania wbrew złożonej informacji, a także utrudnianie kontroli stanowią ponadto wykroczenia zagrożone grzywną.
Jeżeli bioodpady nie są prawidłowo segregowane, gmina może zastosować podwyższoną opłatę za gospodarowanie odpadami. Jej wysokość ustala rada gminy na poziomie od dwukrotności do czterokrotności podstawowej stawki. W przypadku konstrukcji objętej przepisami budowlanymi organ nadzoru może natomiast wszcząć postępowanie naprawcze, nakazać doprowadzenie obiektu do stanu zgodnego z prawem, zmianę sposobu użytkowania, przeniesienie, a w skrajnej sytuacji usunięcie konstrukcji. Są to środki administracyjne, a nie automatyczna kara pieniężna za samą odległość. Do tego dochodzą skutki cywilne. Przegrany proces może oznaczać obowiązek przeniesienia lub przebudowy kompostownika, zapłatę odszkodowania, zwrot kosztów opinii biegłych i kosztów postępowania. Jeżeli właściciel nie wykona prawomocnego wyroku nakazującego zaniechanie immisji, możliwe jest prowadzenie egzekucji i stosowanie środków przymuszających. W praktyce koszt długiego konfliktu sąsiedzkiego może wielokrotnie przekroczyć wartość samego kompostownika.
Właściwy wybór miejsca
Najskuteczniejszym sposobem uniknięcia sporu jest rozsądny wybór miejsca. Nawet gdy właściciel uważa, że mały pojemnik nie podlega sztywnym odległościom, nie powinien stawiać go przy tarasie, studni, oknach ani strefie wypoczynku sąsiada. Pryzmę należy napowietrzać, kontrolować jej wilgotność i przeplatać mokry materiał suchymi liśćmi lub rozdrobnionymi gałęziami. Silny odór oznacza, że proces nie przebiega prawidłowo i wymaga korekty.
Kompostowanie jest działaniem pożytecznym, lecz musi być prowadzone z poszanowaniem prawa własności innych osób. Kluczowe znaczenie ma nie tylko liczba metrów od płotu, ale także pojemność urządzenia, charakter konstrukcji, sposób składowania odpadów i rzeczywiste skutki dla otoczenia. Formalnie prawidłowa lokalizacja nie usprawiedliwia fetoru i szkodników, a niejasność przepisów dotyczących najmniejszych pojemników nie daje prawa do urządzania uciążliwej pryzmy tuż pod oknem sąsiada. Rozsądne usytuowanie i właściwe prowadzenie kompostownika są zazwyczaj prostsze i tańsze niż mandat, utrata ulgi odpadowej, postępowanie administracyjne albo wieloletni proces o immisje.
autor: dr Jakub Pokoj, radca prawny, partner w AVENTUM Kancelaria Prawna Radców Prawnych i Adwokatów Malik, Pokoj i partnerzy sp.p.