12 maja wywiad poinformował, że na poligonie wojskowym Kanggon 20 kilometrów na północ od północnokoreańskiej stolicy Pyongyang dokonano egzekucji tamtejszego ministra obrony.
Rozstrzelano go podobno z przeciwlotniczych karabinów maszynowych w obecności około dwustu osób – nie wiadomo, kim byli świadkowie egzekucji.
Teraz jednak Seul przyznaje, że nie wie czy Hyon Yong Chol w ogóle został rozstrzelany.
Okazało się bowiem, że kilka dni po swojej domniemanej egzekucji pojawił się w telewizji w towarzystwie dyktatora Korei Kim Dzong Una.
Nie wykluczone, że nagrania dokonano wcześniej. Jednak znawcy koreańskiej dyktatury twierdzą, że tam – jak i w stalinowskim ZSRR – politycy skazani za zdradę znikają z mediów. Ich nazwisk nie wolno wymieniać, usuwani są z fotografii (szczególnie zrobionych razem z Kimem), niszczone są nagrania z nimi.