Sobotnie wybory do laotańskiego parlamentu, Zgromadzenia Narodowego, raczej nie przyniosą rewolucyjnych zmian. Rządzi jedyna Laotańska Partia Ludowo-Rewolucyjna, a deputowani mają „studiować, rozumieć i wdrażać zalecenia i politykę partii" – jak mówi konstytucja.
Nie zakłócać spokoju mnichom
Komunistyczne władze najpierw próbowały walczyć z buddyzmem. Chyba nie tylko siła wiary, ale przede wszystkim względy czysto praktyczne wzięły jednak górę.
Codziennie o szóstej rano z każdej świątyni wyrusza pomarańczowy sznureczek bosych mnichów z pustymi miskami. Mnichów obdarowują wszyscy, także komunistyczni oficjele.
Do swoich klasztorów przynoszą ryż, banany, słodycze; tym, co zostanie, mnisi dzielą się z potrzebującymi. Nikt więc nie głoduje, bo klasztor jest zawsze blisko. W trzystutysięcznym Wientian klasztorów jest ponad pięćset.