Był to najpoważniejszy atak rebeliantów na afgańską stolicę od kilku miesięcy.
Według talibów, celem ataku było lotnisko w Kabulu, gdzie stacjonują międzynarodowe wojska. Część rakiet spadła w pobliżu portu lotniczego, ale dwie wylądowały w dzielnicy w której znajdują się zachodnie ambasady i sztaby wojsk NATO. Jeden z pocisków eksplodował w pobliżu silnie chronionej ambasady USA. Kilkanaście budynków zostało zniszczonych.
Zdaniem ekspertów, atak miał na celu zastraszenie mieszkańców stolicy oraz społeczności międzynarodowej przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi.
W ciągu ostatnich miesięcy w trakcie trwania kampanii wyborczej, znacznie zwiększyła się liczba ataków dokonywanych przez rebeliantów. W niedawnym oświadczeniu część talibów przestrzegła Afgańczyków, by nie brali oni udziału w głosowaniu zaplanowanym na 20 sierpnia.
Także dzisiaj w prowincji Logar mina pułapka zabiła jednego afgańskiego żołnierza i raniła czterech innych.