Reklama

Płomienie w indyjskim raju

"To koniec bajkowej scenerii - bogactwa zapachów oszałamiających ziół, szelestu kaszmiru i wprawiającej w błogi trans muzyki. Koniec krainy, w której wielu z nas czuło się jak we śnie. Wraz ze skoordynowanymi atakami terrorystów odeszło marzenie o beztroskich wędrówkach, w które z plecakiem na plecach i przyjacielem pod ręką wybrałby się niejeden z nas" – tak pisze Tomasz Pompowski na łamach dziennika "Polska", komentując zamach terrorystyczny w Mumbaju, czyli Bombaju.

I dalej: "W ciągu jednej nocy uzbrojona grupa pięćdziesięciu fanatycznych muzułmanów gotowych na śmierć zniszczyła marzenia wolnych ludzi. Ataki były obmyślone tak, by jak najwięcej było zabitych i rannych". Sam wspominam do dziś własną – olśniewającą - podróż do Indii i doskonale rozumiem smutek kolegi. Ale rzecz nie tylko w uderzeniu w indyjską turystykę. Indie, jako kraj w dużej części muzułmański, mogą wraz z zamachami islamistów narazić się na niepokoje wewnętrzne. Czy indyjska demokracja to wytrzyma?

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama