I dalej: "W ciągu jednej nocy uzbrojona grupa pięćdziesięciu fanatycznych muzułmanów gotowych na śmierć zniszczyła marzenia wolnych ludzi. Ataki były obmyślone tak, by jak najwięcej było zabitych i rannych". Sam wspominam do dziś własną – olśniewającą - podróż do Indii i doskonale rozumiem smutek kolegi. Ale rzecz nie tylko w uderzeniu w indyjską turystykę. Indie, jako kraj w dużej części muzułmański, mogą wraz z zamachami islamistów narazić się na niepokoje wewnętrzne. Czy indyjska demokracja to wytrzyma?