„Ja, mały samozatrudniony żuczek, oberwałem tym, co miało być nie dla mnie” – napisał do nas czytelnik po artykule „Obowiązkowy split payment nie grozi małym firmom” („Rzeczpospolita” z 26 września). Będzie musiał stosować split payment (podzieloną płatność), chociaż zarówno z obecnych, jak i wchodzących 1 listopada przepisów wynika, że nie ma takiego obowiązku. Narzucił mu go klient.
Przypomnijmy, że split payment polega na podziale kwoty z faktury na dwie części. Nabywca przelewa kwotę netto na zwykły rachunek sprzedawcy, natomiast VAT na specjalne konto kontrolowane przez fiskusa (sam też musi takie posiadać). Pieniędzmi z takiego konta nie można swobodnie dysponować, służy m.in. do zapłaty VAT kontrahentowi.