Po raz kolejny Naczelny Sąd Administracyjny przyznał rację firmom, które zaliczają bezpośrednio do kosztów opłatę za najem osobowych samochodów. Fiskus się jednak nie poddaje – interpretacje są ciągle niekorzystne dla podatników.
Przypomnijmy, że wydatki na używanie auta osobowego, które nie jest firmowym środkiem trwałym, zaliczamy do kosztów uzyskania przychodów tylko do wysokości limitu.
Wylicza się go, mnożąc liczbę przejechanych kilometrów oraz stawkę za jeden kilometr. Aby ustalić, ile pojazd przejechał, trzeba prowadzić ewidencję jego przebiegu.
Jakie wydatki rozliczamy w limicie kilometrówki? Na pewno związane z bieżącą eksploatacją samochodu, np. zakupy paliwa, części zamiennych, koszty naprawy, przeglądy techniczne (z orzecznictwa sądowego wynika, że także opłaty za parking i autostrady).
Urzędy skarbowe twierdzą, że limitowanym wydatkiem na używanie auta (o którym mówią art. 23 ust. 1 pkt 46 ustawy o PIT oraz art. 16 ust. 1 pkt 51 ustawy o CIT) jest też czynsz za jego wynajęcie lub dzierżawę. Argumentują, że wydatki na używanie to wszystkie kwoty wydane w związku z posługiwaniem się pojazdem. Mieszczą się w nich także opłaty za możliwość korzystania z auta, czyli czynsz za wynajęcie.