Wybór formy rozliczania z fiskusem obowiązuje przez cały rok. Jeśli jednak wyliczymy, że płacone miesięcznie bądź kwartalnie zaliczki będą wyższe od rocznego podatku, możemy zawnioskować o ich ograniczenie. Urząd powinien się na to zgodzić.
Jeszcze do końca 2012 r. decyzja w tej sprawie była uznaniowa. Od 1 stycznia br. fiskus nie może jednak odmówić firmie, która należycie swój wniosek uzasadni (uprawdopodobni, że zaliczki będą niewspółmiernie wysokie w stosunku do rocznego podatku). Najlepiej zaproponować urzędowi konkretne rozwiązanie, np. zmniejszenie ich o połowę.
Komu może się to przydać? Przedsiębiorcom, którzy na początku roku mają wysokie obroty, a później sporo inwestują. Mogą to być firmy prowadzące typową działalność sezonową. Ale też takie, które w pierwszych miesiącach realizowały duży kontrakt, a później spodziewają się wyższych kosztów. Dzięki ograniczeniu zaliczek nie muszą kredytować fiskusa i czekać do następnego roku, aby odzyskać nadpłaconą daninę.
Przykład
Pan Kowalski od kilku lat prowadzi własną firmę. Zaliczki odprowadza w formie uproszczonej – przez cały rok w tej samej kwocie (pomniejszonej tylko o część składki na ubezpieczenie zdrowotne). W tym roku wyliczył je na podstawie dochodu z 2011 r. Niespodziewanie jednak jego główny kontrahent w kwietniu zmienił warunki umowy i obniżył o połowę wynagrodzenie pana Kowalskiego.